"Dzieci nocy. Tom I. Błękitna pełnia" – recenzja

Recenzja książki "Dzieci nocy. Tom I. Błękitna pełnia".
Mroczne tajemnice zaczynają wychodzić na wierzch. Strach i kłamstwa sieją spustoszenie w Londynie, a znajdowane przez policję zwłoki świadczą o pojawieniu się w mieście brutalnego mordercy.

Lea jest zwykłą dziewczyną z niezwykłymi umiejętnościami. Jeden z jej darów to niesamowita umiejętność pakowania się w kłopoty, drugi jest trochę bardziej niezwykły – dziewczyna widzi duchy zmarłych i potrafi nawet z nimi prowadzić całkiem przyjemne konwersacje. Lea razem ze swoim pracodawcą, detektywem Michaelem Kayem, pracuje nad rozwiązaniem zagadki tajemniczych morderstw. Ich jedyny trop wiedzie prosto do mrocznego klubu dla satanistów – Kagutaby.

Dziewczyna decyduje się na wizytę w klubie w ramach śledztwa, jednak los sprawia, że na jej drodze staje jej prawdziwe przeznaczenie. Szybko okazuje się, że Lea nie jest tak bardzo zwyczajna, jak się jej wydawało. Jej tajemnicza i dość oryginalna babka wprowadza ją do świata, który do tej pory istniał dla niej jedynie w książkach. Wampiry i elfy okazują się jak najbardziej żywymi postaciami, a jej tajemnicze zdolności tłumaczą kim tak naprawdę jest. W odnalezieniu się w tym tajemniczym świecie mają jej pomóc trzej przyjaciele, którzy okazują się równie uzdolnieni co ona. Jednak szybko okazuje się, że aż dwóch podejmuje walkę o jej serce. Komu Lea ma zaufać? Komu oddać swoje serce? Z dnia na dzień zło zaczyna przybierać na sile, a ich czeka ostateczna walka, która przyniesie śmierć.

,,Dzieci nocy” to książka z naprawdę wielkim potencjałem, który niestety nie został do końca wykorzystany. Jako fanka fantastyki z niecierpliwością przewracałam kolejne strony książki, tylko po to, żeby w połowie być pełna złości na autora. Akcja dzieje się naprawdę szybko i moim zdaniem zdecydowanie za szybko. Łatwo przez to pogubić się w wątkach, a nawet w bohaterach! Kiedy Lea zaczyna romansować z dwoma wojownikami, czasami łapałam się na tym, że nie miałam pojęcia, który to który. Postaci są też wykreowane bardzo płytko. Brakuje mi też informacji, które wyjaśniałyby działania niektórych bohaterów książki. Często narzekam na rozległe opisy, które przynudzają, ale po lekturze tej książki zdecydowanie za nimi tęsknię.

Historia sama w sobie jest dość interesująca, chociaż niestety za bardzo przypomina mi ,,Dary Anioła”. Czytając ją czułam się, jakbym jadła odgrzewamy kotlet – niby ok, ale smak już nie ten.

Uwielbiam książki fantastyczne za ich pełne magii historie, za potwory, za wojowników, za odwieczną walkę dobra ze złem i za element zaskoczenia, który zawsze im towarzyszy – dlatego chociaż książce wiele brakuje, aby stać się bestsellerem, to i tak trafia na moją półkę i na pewno doczeka się za jakiś czas odświeżenia.

Rozumiem, że jest to debiut literacki autorki i dlatego książka posiada te wszystkie braki. W takim razie pozostaje mi jedynie mocno zaciskać kciuki i wierzyć, że kolejne tomy tej opowieści będą już zdecydowanie lepiej dopracowane i pełne tajemnic, które wpiją się w głowę czytelnika, prześladując go nawet w nocy.

,,Dzieci nocy” to książka raczej dla mało zaawansowanych czytelników, którzy nie stawiają wysokich wymagań detalom i którym zależy jedynie na akcji.

Ilona Cygan
(ilona.cygan@dlalejdis.pl)

Unity Blair, Dzieci nocy. Tom 1 Błękitna pełnia, Gdynia, wyd. Novea Res, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat