To szykuje się ciekawa historia, bo trudno o większą sprzeczność. Ulka, singielka, kasjerka w dyskoncie, uwielbiająca jedzenie i wino, magister historii sztuki - marzy o miłości i satysfakcjonującej pracy. Jednak to nie jest takie łatwe, bo po pierwsze kobieta jest beznadziejną romantyczką, a po drugie na rynku brak ofert pracy w muzeach czy archiwach. Aczkolwiek los bywa łaskawy dla dobrych ludzi - to i Ula dostaje dar w postaci powrotu matki marnotrawnej, która oferuje jej pracę marzeń. Poza tym w końcu na horyzoncie pojawia się całkiem interesujący mężczyzna. I to nie jeden… Nowy Rok niesie spore zmiany.
Codzienność, przyjaźń i cichy, trochę zdesperowany wielbiciel, ciężka praca w supermarkecie tworzy oś powieści o wielu z nas - nie musisz pracować w sklepie, a mimo to zmagasz się z niezadowoleniem kierownictwa i klientów; marzysz o kilku kilogramach mniej, ale za bardzo kochasz jeść; uwielbiasz wypady na zakupy, a później kombinujesz jak zapłacić rachunki; lubisz spędzać czas z przyjaciółką i gadać całą noc o wszystkim i o niczym. Takie książki są potrzebne - jak przecinek czy kropka w zdaniu. Bo ona nie jest o rzeczach ważnych, lecz o tych najważniejszych, bo codziennych i jeżeli nic nie wniesie w twoje życie, to chociaż sprawi, że uśmiech pojawi się na twojej twarzy.
Szczerze, nie pamiętam, kiedy ostatnio taka lekka, kobieca, obyczajowa powieść mnie oczarowała. Poczucie humoru autorki jest idealnie trafione i niewymuszone, a kreacja głównej bohaterki bardzo dobra. W końcu nie trafia się nam ani rozchwiana emocjonalnie trzydziestolatka, ani ideał, do którego ciężko się odnieść, ani też „ chodząca kupa nieszczęść". Ulka to prawdziwa kobieta z krwi i kości. Wie czego chce, chociaż nie zawsze robi coś w tym kierunku. Chce kochać i być szczęśliwa, czasami wypije za dużo, jest zbyt szczera i zbyt dobra. A rzadko mi się zdarza, by lubić kobiece postacie.
Należy również wspomnieć, że to debiut Agaty Majchrzak, a urzekł już wiele czytelniczek. Czego chcieć więcej? Książkę polecam i ja. Zwłaszcza w te ponure i zimne wieczory. Jedyny minus - trochę krótka, ale zapowiada się, że niedługo pojawi się druga część, co mnie ogromnie cieszy.
Sandra Kortas-Dorsz
(Sandra.kortas@dlalejdis.pl)
Agata Majchrzak, „Dziękuję i zapraszam ponownie", Novae Res, Gdynia 2019
Komentarze