„Dzień bez teleranka” – recenzja

Recenzja książki „Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym”.
W tym roku obchodzić będziemy czterdziestą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Warto więc poznać publikacje, które wracają do tamtego pamiętnego dnia…

Ja sama znam te wydarzenia jedynie z opowieści i kart podręczników (choć nie oszukujmy się, najnowszym wydarzeniom poświęca się w podręcznikach paradoksalnie najmniej miejsca). A ciekawa jestem relacji osób, które 13 grudnia 1981 roku doświadczyły tego, jak na ich oczach pisała się historia…

„Dzień bez teleranka” Anny Mieszczanek jest właśnie taką książką. Choć skupia się właśnie na tym pamiętnym wydarzeniu, to jednak autorka nie pozostawia nas bez kontekstu. Ci więc, którzy nie pamiętają lub nie wiedzą, co doprowadziło do tragicznych grudniowych wydarzeń, mają do dyspozycji szczegółowe źródło informacji. „Dzień bez Teleranka” to reportaż, w którym dane historyczne (daty, postacie, decyzje), przeplatają się z wspomnieniami przeciętnych obywateli. To dzięki tym relacjom mamy możliwość przekonać się, jak bardzo wprowadzenie stanu wojennego wpłynęło na życie Polaków.

Książka Anny Mieszczanek to bez wątpienia pozycja ciekawa, zwracająca uwagę nie tylko ilością zgromadzonych informacji, ale także ilustracjami. Mnogość fotografii pozwala lepiej przyjrzeć się tym uchwyconym kadrom historii. Nieco trudne było jednak dla mnie na początku zagłębienie się w warstwę tekstową. Anna Mieszczanek ma dość specyficzny sposób narracji. Czasem urywane, czasem sucho-faktograficzne, czasem z ciekawą choć nie do końca naturalną składnią, zdania, trudno mi było od początku połączyć w jedną spójną opowieść. Przez to miałam tez poczucie, że książka jest dość chaotyczna, wyrywkowa, nie pozwala spokojnie prześledzić ciągów przyczynowo -skutkowych. Oczywiście, wraz z kolejnymi stronami, jest łatwiej, więc polecam odkrywającym historię „Dnia bez Teleranka’ uzbroić się w czytelniczą cierpliwość.

Największą wartością książki Anny Mieszczanek, poza przygotowaniem i researchem, są z pewnością jej bohaterowie. Ludzie, którzy nagle musieli odnaleźć się w nowych okolicznościach, zawalczyć o swoje życie i swoją przyszłość. Ciekawe jest także to, że sama autorka dzieli się swoimi wspomnieniami, stając się więc jednocześnie bohaterką tej książki.

Nie jest to książka, która porywa narracją, która snuje opowieść utkaną z pięknych słów. To raczej rzetelna relacja z czasów, gdy półki sklepowe świeciły pustkami, gdy poza domem oglądano się w obawie przed milicją, gdy łączność telekomunikacyjna została zerwana. W tym roku obchodzimy czterdziestą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Z pewnością publikacji, materiałów poświęconych tym wydarzeniom będzie wiele. Myślę jednak, że „Dzień bez Teleranka” nie przejdzie wśród nich niezauważony.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Anna Mieszczanek, „Dzień bez teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym” Wydawnictwo Muza, Warszawa 2021



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat