Wydawnictwo Rebis opublikowało szereg powieści Cunninghama, to m.in. „Dom na krańcu świata”, „Dzień” czy „Królowa śniegu”. Ale to właśnie „Godziny” mogą być najbardziej znane czytelnikom, bo właśnie za tę książkę przyznano mu nagrodę Pulitzera. Również film na podstawie tej książki z aktorkami Meryl Streep, Julianne Moore i Nicole Kidman został nagrodzony Oscarem za rolę Virginii Woolf.
Czy po dekadzie nieobecności Cunningham jest w stanie powtórzyć swój sukces i nie zawieść czytelników? „Dzień” opisuje codzienność czteroosobowej rodziny mieszkającej na Brooklynie. Dan i Isabel są małżeństwem od kilkunastu lat. Po szczęśliwym czasie pojawiają się rysy na idealnym obrazie rodziny. Obowiązki związane z opieką nad dziećmi i codzienność sprawiają, że małżeństwo oddala się od siebie. Dan i Isabel mieli chyba inne wyobrażenie o wspólnym życiu. Dodatkowo na poddaszu mieszka brat Isabel, Robbie, który stara się im pomagać w opiece nad dziećmi. Pomiędzy nim a Danem nawiązuje się specyficzna więź i porozumienie. W 2020 roku wybucha pandemia. To właśnie wtedy sytuacja w domu ulega pogorszeniu. Izolacja nie wpływa dobrze na domowników, którym brakuje kontaktu ze światem zewnętrznym.
Cunningham porusza wiele współczesnych tematów. Pandemia zmieniła wiele rodzin, wpłynęła na ich stan psychiczny. Wiele osób zmuszonych zostało do pracy w trybie zdalnym, a także do ciągłego przebywania w domu ze względów zdrowotnych. Autor pokazuje również, że życie przedstawione na portalach internetowych jest w większości przypadków wykreowane. Przykład Robbiego udowadnia, że w sieci można być kimś zupełnie innym niż w rzeczywistości. Odwiedzane miejsca mogą być nieprawdziwe, a same zdjęcia kupione. To pokazuje, jak bardzo rzeczywistość może przenieść się do sieci. Cunningham przedstawia także życie po pandemii, która pozostawiła spore straty w gospodarkach i umysłach ludzi. Skutki pandemii odczuwamy przecież do dziś, a poradnie psychologiczne pękają w szwach.
„Dzień” jest cichą relacją powolnego rozpadu życia małżeńskiego i relacji. Nie znajdziemy tu zawrotnej akcji, twistów fabularnych, ani wydarzeń przełomowych. Narracja jest bardzo statyczna. Do takiego opowiadania historii trzeba się przyzwyczaić, niektórym nie będzie to dane nawet do ostatniej strony książki. Z całą pewnością w tym chaosie Michael Cunningham połączył smutek rodzinnego domu z wielowymiarowymi postaciami. Muszę jednak przyznać, że książka językowo nie zachwyca. Można czekać do ostatniej strony na wybuch wspaniałej prozy laureata Nagrody Pulitzera i się nie doczekać. Jest to suchy opis naszych czasów, w jakich żyliśmy. „Dzień” jest bardzo nostalgiczny, jednostajny, bez wyraźnie toczącej się akcji. Niewątpliwie to nie historia jest najważniejsza, a emocje i odczucia bohaterów.
Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)
Michael Cunningham, „Dzień”, Wydawnictwo Rebis, Poznań, 2024.
Komentarze