Opisywane w internetowym dzienniku dwa lata: 2005 oraz 2006, były niezwykle ważne dla Krystyny Jandy, gdyż był to moment, gdy podjęła decyzję o założeniu własnego, prywatnego teatru. To właśnie na tworzeniu „Polonii”, remontach starego budynku, walkach z urzędnikami i administracją, koncentruje się autorka w tym tomie. Fascynującą opowieść o zmaganiach z trudnościami, które pojawiają się dosłownie na każdym etapie tworzenia własnego teatru, przerywa Janda scenkami z życia rodzinnego, trafnymi obserwacjami społecznymi czy też doniesieniami ze sceny politycznej.
„Dziennik 2005-2006” jest także opisem emocji targających Polskę w momencie śmierci papieża. Artystka poświęca temu wydarzeniu bardzo dużo miejsca i są to sceny doskonale oddające nastroje mieszkańców naszego kraju w tamtym momencie. Jest miejsce na głębszą refleksję, modlitwę, ale także na niewesołą konstatację, że odejście wielkiego człowieka pozostawi po sobie pustkę, niestety niewiele zmieniając w naszej rzeczywistości, w której za chwilkę wrócą podziały i kłótnie na większą czy mniejszą skalę.
Szkoda, że wydawnictwo nie pokusiło się o pewne cięcia tekstu. Wielostronicowe fragmenty z „Wesela”, czy też cytowane całe modlitwy pasują do medium, jakim jest internetowy dziennik, ale w wersji papierowej sprawiają wrażenie sztucznego zapychacza kolejnych stron.
Po raz kolejny autorka udowadnia, że obdarzona została tzw. lekkim piórem, co pozwala jej snuć wielostronicowe opowieści, wciągające od pierwszej strony. Anegdotki, śmiesznostki, ale także wzruszające sceny, czy też gniewne monologi, przeplatają się i tworzą sugestywny opis z życia słynnej artystki na tle historycznych wydarzeń.
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Krystyna Janda, „Dziennik 2005-2006” , Prószyński i S-ka, Warszawa, 2018 r.
Komentarze