Dziennik Powstańca – recenzja

Recenzja książki "Dziennik Powstańca".
(Nie) zwykłe wspomnienia siedemnastoletniego powstańca.

Sierpień 1944 dla wszystkich warszawiaków był czasem niezwykle tragicznym. Powstanie, które miało potrwać zaledwie kilka dni, na zawsze zmieniło oblicze tego miasta. Dziennik Powstańca, autorstwa Zbigniewa Czajkowskiego-Dębczyńskiego to pamiętnik, który został spisany kilka miesięcy po powstaniu i ostatecznie ukończony po wojnie. Co działo się dzień po dniu? Jak wyglądało powstanie oczyma walczących? Co czuli młodzi ludzie, którym przyszło walczyć o wolność ukochanej Warszawy? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po tę książkę.

Wzruszająca i przejmująca, ale jednocześnie tak boleśnie prawdziwa. Tak właśnie było. Sierpień 1944 to czas, kiedy życie wielu młodych ludzi zmieniło się o 180 stopni. To oni tracili w walce o wolność najbliższych, to oni pozbawieni byli szczęśliwej młodości i przeszli przyśpieszony kurs dojrzewania. Kurs niezwykle bolesny. Nie myśleli o zabawie, imprezach i beztroskach, nie myśleli o nielubianej szkole. Nie mieli takiej szansy. Musieli brać broń w dłoń i walczyć, za siebie i za innych, by żyło się lepiej…

Dziennik Powstańca to przede wszystkim niezwykły hołd, jaki oddał autor wszystkim powstańcom, także swoim przyjaciołom. Zbigniew Czajkowski-Dębczyński walczył mając zaledwie siedemnaście lat. Jego bezpośrednim przełożonym był Krzysztof Kamil Baczyński. Brak jedzenia, snu, ból, zarówno ten fizyczny, jak i psychiczny to wszystko było dla powstańców chlebem powszednim. Śmierć była obok nich. Patrzyli jak umierają przyjaciele, przypadkowi ludzie, dzieci i starsi, wszyscy, którzy w sercu nosili wielką nadzieję, że doczekają czasów, gdy Warszawa będzie zupełnie wolnym miastem. Ta nadzieja, która nie umierała pozwalała przetrwać najtrudniejsze chwile. Bardzo mocno podkreśla to w swojej książce Zbigniew Czajkowki-Dębczyński.

Poruszający emocje język to bez wątpienia jeden z najbardziej charakterystycznych elementów tej książki. Osobiste, bardzo przejmujące wspomnienia pozwalają czytelnikom poznać namiastkę tego, co działo się 70 lat temu na terenie Warszawy. Nikt z nas, współcześnie żyjących w wolnym kraju, nie jest w stanie wyobrazić sobie tego, co czuje człowiek, który musi wziąć broń w dłoń i walczyć w obronie swojego miasta. Czytając książkę na myśl przychodziło mi jedno pytanie: czy jakby powstanie wybuchło dziś, to warszawiacy byliby w stanie wyjść na ulice i walczyć narażając swoje życie? Nie wiem czy byłabym w stanie to zrobić. Ktoś powie, to były inne czasy. Oczywiście, że tak, ale wówczas ludzie się nie bali? Nie rodził się w nich instynkt samozachowawczy? Na pewno tak nie było.

Idealnym dopełnieniem Dziennika Powstańca są opublikowane w nim zdjęcia. To właśnie one pomagają czytelnikom w próbach wizualizacji tego, co działo się 70 lat temu. Aż 70 lat temu, a może tylko… Tak naprawdę ta historia wcale nie jest tak odległa, jak wydaje się większości z nas. Wczas jeszcze wśród nas żyją sami powstańcy i ich rodziny, które pomimo upływu tylu lat nadal nie dowiedzieli się w jaki sposób i gdzie zginęli ich najbliżsi. Może pod którymś z murów, który warszawiacy mijają każdego dnia, może w których z kanałów, gdy próbowali przedostać się na drugi koniec miasta. Dziś wsiadamy w komunikację miejską w ciągu kilkunastu minut przemieszczamy się z jednej dzielnicy Warszawy na drugą, a czy potrafimy sobie wyobrazić to, że jest to niemożliwe?

Polecam wam przeczytanie Dziennika Powstańca, chociażby po to, żeby zastanowić się nad zasadnością naszych codziennych narzekań. Czy naprawdę teraz żyje się tak źle? A czy żyło się lepiej? Książka ta bez wątpienia daje do myślenia i wyzwala emocje, które skrywamy głęboko w sobie. Warto je czasem uwolnić.

Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)

Zbigniew Czajkowski-Dębczyński, Dziennik Powstańca, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat