„Dziesięć tysięcy żyć” - recenzja

Recenzja książki „Dziesięć tysięcy żyć”.
Życie i śmierć tworzą odwieczną równowagę w przyrodzie. Wiadomo, że każdy byt się kiedyś kończy. A co by się stało jakby człowiek dostał następną szansę? Trwać od nowa bez żadnych konsekwencji?

Milo jest mężczyzną, który próbuje znaleźć odpowiedź na wszystkie dręczące go pytania. Miał na to naprawdę dużo czasu. Dziesięć tysięcy żywotów jawi się jako nieskończoność. Obecnie zostało mu tylko pięć, ponieważ dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt pięć ma za sobą. Musi odnaleźć swoje miejsce, tam gdzie przynależy. Celem powinno być spokojne bytowanie duszy. Jeśli tego nie zrobi – pochłonie go pustka.

Jednak główny bohater jest inny. Marzy o spędzeniu całego swojego czasu z Suzie. Ma na to szansę między żywotami, kiedy odwiedza zaświaty. Jego kochana jest bowiem śmiercią i tu pojawia się kosmiczny problem. Milo nie może być tam, gdzie znajduje się Suzie, a jeśli nie znajdzie celu – zniknie. Co postanowi bohater? Czy dobrze wykorzysta pięć ostatnich żywotów i odkryje gdzie przynależy? Czy nieskończoność może się jednak kiedyś skończyć?

„Dziesięć tysięcy żyć” to mocna pozycja, która wprowadza w stan zadumy po przeczytaniu. Autor w dość przemyślany sposób przedstawia czytelnikowi wszystkie życia bohatera. Oczywiście nie całościowo. Wybrał najważniejsze przesłania i upchnął na ponad pięciuset stronach. Z każdego doświadczenia Milo można wynieść jakąś lekcję. Gdyby jeszcze człowiek potrafił uczyć się na błędach innych, a nie na własnych... Przez taki zabieg akcja rusza od pierwszych stron powieści i nie zwalnia aż do końca.

Dzieje się dużo. W pewnym momencie czułam się, jakbym wpadła w jakąś pętlę, z której nie ma rozsądnego wyjścia. Dlaczego? Ponieważ Michael Poore zastosował zabieg, którego nie lubię w powieściach. Skakanie z żywota na żywot, z wątku na wątek. Oj, straszne zamieszanie się zrobiło. Można powiedzieć, że wkradł się totalny chaos. Musiałam parę razy wracać w fabule, żeby dokładnie odebrać przesłanie wszystkich żyć Milo.

Jest to dość znacząca wada, ale jeśli wpadnie się w tryb myślenia twórcy, lektura przebiega nawet znośnie. A ma naprawdę dużo do zaoferowania. Wszystkie niepowodzenia i sukcesy mężczyzny są dosadnie przedstawione. Ich wpływ na dalsze działanie także. Szczególnie odczuwalne jest to w zaświatach, gdzie bohater trafia po każdej śmierci. Ma czas na spotkanie z ukochaną, ale również na przemyślenie swoich zachowań; zadumę nad dalszym postępowaniem i wpływ poprzednich żywotów na to, kim jest. Bardzo podobał mi się ten zabieg, ponieważ właśnie w tych momentach można wynieść najlepsze przesłanie powieści.

Autor bardzo dobrze przedstawił ścieżkę bohatera. Reinkarnacja, która nie jest niczym nietypowym w literaturze, zaprezentowana została w przystępny sposób. Można odczuć, że autor bardzo chciał, żeby okazała się prawdą. Któż nie chciałby żyć kilka razy?

Okładka to małe dzieło sztuki! Fiolet, róż, niebieski oraz trochę bieli. To wszystko miesza się wokół i na wizerunku głównego bohatera. Jakby jego wszystkie życia zlewały się w jedno. Oprawa jest twarda, co jeszcze bardziej potęguję odczucie, że wydawnictwo skupiło dużą uwagę na kwestii wizualnej książki.

Kwestie romantyczne i uczucia między bohaterami są dodatkiem do głównego wątku życia oraz śmierci. Mam wrażenie, że miłość została troszkę pominięta, a twórca nie poświęcił jej dostatecznej uwagi. Doceniam jednak zamysł. Nie przysłonił najważniejszych rzeczy oraz nie zrobił z książki romantycznej papki o przekraczaniu granic dla drugiej osoby. Miłość Śmierci jest czymś ciekawym oraz w jakiś sposób innowacyjnym. Podobało mi się pokazanie jej innego oblicza, a nie tylko zimnej kostuchy, która czyha na życie.

Całość odbieram bardzo pozytywnie. Mimo wielu zawirowań w akcji, powieść jest warta uwagi. Przecież każdy z nas chciałby wiedzieć, co czeka go po śmierci. Michael Poore przedstawił ciekawą propozycję, którą ja kupuję w całości. Książka jest pełna abstrakcyjnych sytuacji, nietuzinkowego humoru oraz głębokich przemyśleń.

Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)

Michael Poore, Dziesięć tysięcy żyć, Warszawa, Prószyński Media Sp. z o.o., 2017 rok



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat