Ostatnie spięcia na linii Polska - Izrael przyćmiły nieco obchody 73. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz - Birkenau. I tego najbardziej szkoda, gdyż znów odebrano głos ofiarom. A to właśnie one powinny mieć możliwość dać świadectwo minionych i jakże okrutnych czasów. Na szczęście są jeszcze tacy autorzy jak Sylwia Winnik, którzy chcą słuchać i opowiadać o przeszłości.
Książka „Dziewczęta z Auschwitz” stanowi kompendium wiedzy na temat obozowej rzeczywistości. Składa się ona z opowieści dwunastu ocalonych z Auschwitz kobiet. Niektóre z nich trafiły tam jako młode dziewczęta, inne jako dzieci, a jedna urodziła się w tym nieprzyjaznym i pełnym okrucieństwa miejscu. Realia obozowe były naprawdę brutalne, ale zdarzały się chwile, w których wygrywało człowieczeństwo. Prawie każda z byłych więźniarek twierdzi, że śmierć była naprawdę blisko. Ratunkiem niejednokrotnie okazywało się zrządzenie losu czy pomoc „anioła stróża” w ludzkiej postaci. Ewakuacja więźniarek w celu zatarcia śladów zbrodni była kolejnym bestialskim posunięciem ze strony niemieckiego okupanta. Marsz Śmierci zebrał śmiertelne żniwo. Jego najmłodszą ofiarą był syn Leokadii Rowińskiej, która do obozu trafiła w trzecim miesiącu ciąży.
W obozie koncentracyjnym potrzebna była doza szczęścia, która pozwoliła uniknąć krematoryjnego pieca. Ciężko nawet wyobrazić sobie warunki panujące w tym miejscu. Głód, chłód, wszawica, tyfus, praca ponad siły – to wszystko w dzisiejszych czasach brzmi niewiarygodnie. I właśnie z tego powodu wartość książki Sylwii Winnik jest tak wielka. Autorka nie ingeruje w wypowiedzi swoich bohaterek. Swą obecność zaznacza jedynie we wstępie oraz rozdziale podsumowującym. Przekaz wszystkich opowieści zostaje spotęgowany poprzez zamieszczenie fragmentów wierszy autorstwa Krystyny Żywulskiej. Poezja obozowa jest prosta, ale dotykająca każdego nerwu w ciele – elektryzująca i dosadna, prawdziwa do bólu.
„Dziewczęta z Auschwitz” to pełen smutku zbiór wspomnień kobiet, którym wojna odebrała młodość i marzenia, ale nie złamała ducha. Wszystkie ułożyły sobie życie, choć koszmary senne nawet dziś nawiedzają je w nocy. Ta książka to opowieść o złu i dobru, nienawiści i współczuciu, o świecie w którym kradzież daje nadzieję na przeżycie. Mocna i prawdziwa literatura – polecam gorąco.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Sylwia Winnik, "Dziewczęta z Auschwitz", Warszawa, MUZA SA, 2018
Komentarze