„Dziewczyna, która przepadła” – recenzja

Recenzja książki „Dziewczyna, która przepadła”.
W ostatnim dniu roku zaginęła młoda dziewczyna. Miała wszystko – kochającego męża, dobrą pracę i wspaniały wygląd. Czy aby na pewno idealne życie bohaterki takim było?

Monika pracuje w uczelnianej bibliotece. Razem z mężem Jakubem mieszkają w pięknie urządzonym mieszkaniu, wyjeżdżają na wakacje. Do szczęścia brakuje im dziecka. W Sylwestra Monika wychodzi na krótki spacer wzdłuż ruchliwiej, warszawskiej ulicy. Nie zabiera ze sobą torebki ani telefonu. Wracając do domu próbuje udzielić pomocy kierowcy, który ma problem z sercem. Gdyby tylko wiedziała, co będzie dalej…

Zostaje porwana. Porywacz to z pozoru starszy, miły Pan. Wewnątrz targają nim sprzeczne emocje, fobie i krzywdy z przeszłości. Czy to spowodowało, że stał się zwyrodnialcem, który więzi kobiety w piwnicy swojego domu?

Powieść Katarzyny Misiołek czyta się bardzo dobrze. Nie ma w niej przerysowanych opisów. Jest główna bohaterka i jej główna historia. Mamy też dramat rodziny przeżywającej stratę ukochanej osoby. Ich myśli, gdzie jest i czy żyje. Z drugiej strony autorka rysuje nam obraz złego człowieka, jaki może stać się każdy i do czego my jako ludzie jesteśmy zdolni.

Lidia Brzezicka
(lidia.brzezicka@dlalejdis.pl)

Katarzyna Misiołek, „Dziewczyna, która przepadła”, Wydawnictwo Muza 2016.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat