„Dziewczyna z Brooklynu” – recenzja

Recenzja książki „Dziewczyna z Brooklynu”.
Czy można powiedzieć, że zna się kogoś naprawdę? Czy tak naprawdę wie się o nim wszystko po pół roku, roku czy kilku latach znajomości?

Poniekąd na to pytanie odpowiada Guillaume Musso. Francuz jest z zawodu nauczycielem, a z zamiłowania pisarzem. W 2001 roku zadebiutował na rynku wydawniczym powieścią zatytułowaną „Skidamarink”. Z książki na książkę zyskiwał coraz więcej czytelników. Jego powieści sprzedały się już w ponad 5 milionowym nakładzie. Jedna z nich została zekranizowana i prawdopodobnie nie będzie jedyną, która trafi na duży ekran. Z początkiem sierpnia w Polsce ukazała się najnowsza książka autora pt.  Dziewczyna z Brooklynu”.

„Dziewczyna z Brooklynu” to moje pierwsze zetknięcie z prozą Musso. Znany pisarz Raphaël na trzy tygodnie przed swoim ślubem wyjeżdża z narzeczoną na Lazurowe Wybrzeże. Annę zna pół roku, kocha ją, wie, że to ta jedyna, ale mało wie o jej przeszłości. Gdyby tego dnia nie drążył i dopytywał, wszystko potoczyłoby się zapewne inaczej. Niestety, dziewczynę wyjawienie sekretu kosztowało bardzo dużo, a Raphaël’a chyba jeszcze więcej.

Od chwili, gdy spojrzał na pokazane przez Annę zdjęcie w telefonie, jego na pozór uporządkowane życie zmienia się o 180 stopni - mało tego - pędzi jak szalone. Anna niemal tak nagle jak pojawiła się w jego życiu, tak samo nagle znika. W poszukiwaniach narzeczonej pomaga mu przyjaciel, były policjant Marc Caradec. A taka pomoc staje się nie do przecenienia, bo im bardziej oboje „grzebią” w przeszłości Anny, tym zaczyna być coraz bardziej tajemniczo i niebezpiecznie. Ślady przeszłości, morderstwa, szaleniec i polityka - to wszystko miesza się w tej historii. A finał? Musze przyznać, że to było coś, czego się nie spodziewałam.

Bardzo lubię książki z szybką akcją i historią, która składa się z wielu wątków. Odnalazłam to w „Dziewczynie z Brooklynu”.  Musso nie ma jakiegoś wybijającego się poza przeciętność stylu, co nie znaczy, że jego książki nie czytało mi się przyjemnie. Szybko wciągnęłam się w fabułę i niezmiernie ciekawiło mnie jak to się wszystko skończy. Zupełne przewrócenie historii do góry nogami spowodowało, że chętnie sięgnę po inną powieść Musso.

Akcja pędząca jak TGV, skomplikowana historia nadająca się na scenariusz dla sensacyjnego filmu i koniec wbijający w fotel to „Dziewczyna z  Brooklynu” Guillaume Musso. Zdecydowanie polecam.

Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)

Guillaume Musso, Dziewczyna z  Brooklynu, Wydawnictwo Albatros, 2017.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat