Tytuł opiera się na ciągłych pościgach. Dwie policjantki ścigane są przez swoje czyny z przeszłości.
Całość zaczyna się od znalezionego w rzece ciała dwudziestoletniej kobiety. Alex King i Chloe Lane zaczynają śledztwo, w którym liczy się czas. Odkrywają to, kiedy znalezione zostaje drugie ciało. Czy uda im się uratować trzecią kobietę? Jak znaleźć ją i mordercę. Okazuje się, że obie ofiary miały problemy emocjonalne i uczęszczały do tej samej grupy wsparcia. Czy paniom detektyw uda się rozwiązać sprawę oraz wsadzić winnego za kratki?
Książka jest idealna na jesienne wieczory. Kryminał w połączeniu z thrillerem i to psychologicznym, to świetna lektura dla żądnych wrażeń czytelników. Obecna aura idealnie się do tego nadaje. Dziewczyny w wodzie potrafią napędzić stracha oraz wciągnąć w fabułę od pierwszej strony. Przyznaję, że robiłam sobie wielkie nadzieje odnośnie książki. Od jakiegoś czasu nie mogę trafić na tytuł, który by mną wstrząsnął i przeraził. Victoria Jenkins zapewnia moc wrażeń, a kiedy myślałam, że już nie będzie lepiej – wielkie bum!
Jestem oczarowana światem oraz historią stworzoną przez autorkę. Mroczne otoczenie oraz nieznana tożsamość mordercy sprawiają, że niepewność jest podsycana ze strony na stronę. Człowiek chce jednocześnie wiedzieć kim jest mężczyzna i nie kończyć powieści. Styl pisania twórczyni nie jest inwazyjny. W przejrzysty sposób prowadzi czytelnika prze wykreowaną fabułę, a ta rozkręca się w miarę czytania. Nie ma zbędnych opisów ani zapychaczy tekstu.
Główne bohaterki to idealna drużyna do rozwiązywania kryminalnych zagadek. W doskonały sposób podchodzą do sprawy i nie przejmują się niepowodzeniami. Nawet kiedy odnoszą się one bezpośrednio do ich życia. Ich charaktery idealnie się uzupełniają. Alex i Chloe przedstawione są jako kobiety twardo stąpające po ziemi, które mimo obaw działają. Nawet, kiedy ta druga, ma swojego własnego prześladowcę i równocześnie szuka mordercy. W pewnym momencie akcja zagęszcza się w taki sposób, że trzeba uważnie śledzić tekst. Można się troszkę zgubić w pomysłach twórczyni, jednak wprawne oko czytelnika wyłapie wszelkie szczególiki. Taki zabieg nadaje smaczku książce.
Morderca jest pokazany jako ktoś inny niż człowiek. Jego instynkty klasyfikują go bardziej jako zwierzę z kompleksem Boga. Uważa, że to, co robi ma swój cel i uświęca on środek ustalony przez niego samego. Fragmenty, które go przybliżają są najbardziej mroczne i potrafią wytrącić z równowagi. Aż ma się ochotę utemperować mu charakterek. Nie zauważyłam większych minusów. Może małe literówki w tekście. Fabuła i styl są bez zarzutu. Książka jednak może być za ciężka dla czytelników o słabych nerwach, szczególnie przy fragmentach z mordercą, które na długo zapadają w pamięć.
Polecam fanom psychologicznych zabaw z bezwzględnym mordercą. Jego motywy aż jeżą włosy na rękach. Obrazowe opisy autorki, bardzo szybko wprowadzają do wykreowanego świata, a jej styl sprawia przyjemność podczas czytania. Dawno nie czytałam tak mrocznego i jednocześnie lekkiego kryminału. Polecam z całego serducha. Mam nadzieję, że autorka będzie pisać następne powieści.
Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)
Victoria Jenkins, Dziewczyny w wodzie, Wydawnictwo Amber, Warszawa, 2017
Komentarze