Książka Mary Daniels od samego początku skradła moje serce. Nie będę tego ukrywać, że teraz każdą tego typu książkę brałabym w ciemno. Pomijając jednak ten fakt już sama okładka pozycji wzbudza we mnie zaufanie do jej autorki. Wielki fioletowy kwiat z milionem płatków, które odrywają się, unosząc się w powietrze, jakby wyrwane z letargu, wyciągnięte ze schematycznych ram z poczuciem prawdziwej wolności. W ten obraz idealnie wpisuje się tytuł książki, bo tak właśnie wyobrażam sobie ludzkie dzikie przebudzenie – jak fontanna niczym nieposkromionej radości, twórczej wyobraźni i wyrwania się z więzów własnej bezczynności. Tak, jakbyśmy dostali nowe, pełne życie.
Czytając książkę Mary Daniels mamy nieocenioną okazję poznania jej życia jakby od wewnątrz. Choć może się to wydawać wchodzeniem z butami w jej codzienność, to jednak właśnie na przykładzie konkretnych sytuacji, relacji międzyludzkich, związków i życiowych wniosków możemy odnieść treść pozycji do naszego życia, a same wskazówki podawane przez autorkę nabierają bardziej realnego wymiaru. W końcu ona już je sprawdziła na własnej skórze. Książka naszpikowana jest wieloma cytatami, które wręcz emanują życiową mądrością. Dziewięć pytań, które stawia sobie i nam Mary Daniels, wraz z licznymi tezami, pozwalają poznać nam nas samych jakby od wewnątrz, rozkruszając powoli skorupy chroniące nas przed światem i prawdą.
Chyba nikt z Was nie ma najmniejszej wątpliwości co do tego, co myślę o tej pozycji. W żadnym wypadku nie mogę jej wrzucić do jednego worka razem z motywującymi książkami, które mają na celu poprowadzić nas do zmiany. Ta publikacja jest prawdziwa. Nie tylko dlatego, że rady w niej zawarte naprawdę mogą działać, ale przede wszystkim dlatego, że mamy tu do czynienia z prawdziwą historią kobiety takiej jak my. Nie są to czcze obietnice bez pokrycia, tylko autentyczny przykład, a co za tym idzie autentyczna zmiana, jakiej możemy dokonać w naszym życiu.
Nie będzie żadnym zaskoczeniem fakt, że polecam tę książkę dosłownie każdemu. Jak już wspomniałam na początku nie raz doświadczyliśmy w swoim życiu takiego bezproduktywnego snu, z którego chcieliśmy się przebudzić. Może nawet teraz wielu z nas drzemie po cichutku, przesypiając najlepsze lata swojego życia? Obudźmy się więc i zacznijmy żyć. Żyć naprawdę.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Mary Daniels, „Dzikie przebudzenie”, Wydawnictwo Kobiece 2017
Komentarze