Egipska legenda

Recenzja książki „Kleopatra”.
Stacy Schiff udała się rzecz niesłychanie trudna.

W swojej książce, słusznie docenionej przez krytyków na całym świecie, zweryfikowała legendy i plotki, które narosły na biografii Kleopatry, jednocześnie tworząc wciągającą opowieść o życiu i śmierci najsłynniejszej z królowych Egiptu.

Mimo, że postać kruczowłosej Egipcjanki zawładnęła wyobraźnią ludzi na całym świecie, tak naprawdę niezmiernie mało wiemy na jej temat - tendencyjni historycy i brak udokumentowanych źródeł są prawdziwą plagą dla biografa, który podejmuje ten jakże wdzięczny, ale trudny zarazem temat. Schiff mozolnie dokopuje się do faktów, rekonstruując historię Kleopatry.

Kochanka Cezara urodziła się w 69 r. p.n.e., pochodziła z rodu, który wydał wiele silnych i niezależnych kobiet, jednak jej udało się przewyższyć ich dokonania po tysiąckroć. Gdy w wieku osiemnastu lat wstępowała na tron, zapowiadała się na doskonałą władczynię, inteligentną i wykształconą nawet jak na wysokie, egipskie standardy. Znająca dziewięć języków, wyrafinowana znawczyni sztuki i doskonały strateg, potrafiła zajmować się z równą pasją gospodarką, jak i finansami. Swój tron wywalczyła sobie w równej mierze umiejętnościami politycznymi, jak i zimną krwią - śmierć rodzeństwa walczącego o władzę z Kleopatrą mówi sama za siebie.

Dokonaniami przewyższyła ojca i to już na początku swojego panowania. Pod jego koniec była najbogatszą i najpotężniejszą kobietą świata, przyprawiającą Rzymian o wściekłość. Nic dziwnego, reprezentowała sobą wszystko, czym nie były kobiety w Rzymie- wyrafinowaną kobiecość, nie ustępującą w niczym mężczyznom. Za jej panowania Aleksandria była ówczesnym Paryżem - kulturalnym centrum świata, przyćmiewającym swoim blaskiem wszystko inne. Dokładnie tak, jak błyszczała na tle innych kobiet Kleopatra. Amerykańska pisarka wyjaśnia, jak wiele zabiegów i geniuszu politycznego wymagało sprawienie, że 22 lat panowania Kleopatry, to prawdziwy złoty okres dla Egiptu, przeżywającego swój rozkwit mimo zakusów żarłocznego Rzymu, rosnącego z każdym rokiem w potęgę.

Sugestywny język, jakim autorka opisuje rzeczywistość, sprawia, że dajemy się bez reszty pochłonąć opowieści o spiskach, zdradach, morderstwach i wielkiej miłości. Kleopatra przestaje mieć twarz Elizabeth Taylor, stając się pełnokrwistą postacią. Bez pardonu rozprawia się Schiff ze stronniczymi rzymskimi historykami, wytykając im typowo męskie uprzedzenia i rozbijając ich nieporadne kłamstwa w pył. Zdrapuje z całej historii patynę nie tylko historii, ale także szowinistycznych zapatrywań na rolę kobiety, które sprawiły, że Cyceron kreślił sylwetkę królowej w wielce niepochlebnych barwach.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Stacy Schiff, „Kleopatra”, W. A. B., Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat