Nie jest to łatwa lektura. Zawiera prawdę, którą znamy, pokazaną z innej perspektywy. To „wojna widziana oczami niemieckiej Frau”. Czy bolesne fakty historyczne zasługują na zrozumienie?
Czytanie, z pozoru łatwe, nie należy do prostych w tym przypadku. Warstwa narracyjna jest bardzo bogata. To źle i dobrze jednocześnie. Dobrze, bo jest dużo szczegółów, które mogą pomóc zrozumieć. Źle, bo zanim dotrzemy do sedna, trzeba się przedrzeć przez gąszcz detali. Trzeba się przyzwyczaić do specyficznego stylu autora. Nie każdy jest gotowy na zderzenie z pierwszą stroną, na której jest tylko jedno, długie zdanie.
Niespodziewanie dom Anny odwiedzają tajemniczy goście Annelore i jej brat. Dwójka niemieckiego rodzeństwa opowiada swoją historię. Okazało się, że w młodości mieszkali w Elblągu, właśnie w domu Anny, a świadectwem tego jest pamiętnik, który Annelore pisała od najmłodszych lat. Anna chce poznać opowieść z drugiej strony barykady, namawia również do tego swojego wnuka. Czyta pamiętnik, który jest przekaźnikiem historii.
Jeśli ktoś zastanawiał się, jak wyglądała wojna oczami Niemców to „Elbing-Elbląg. Na zakręcie historii” zawiera odpowiedzi. Czy Niemcy byli zapatrzeni w swojego wodza, czy tylko chłodno kalkulowali zwycięstwo? Czy niemiecka młodzież była tylko indoktrynowana i nie miała wątpliwości?
Annelore żyła w świecie, w którym mężczyzna rządzi domem, a kobieta jest jego dopełnieniem. Młoda dziewczyna szybko wpadła w poczucie uwielbienia dla władzy; wiarę, że w czasie wojny będzie kroczyć z podniesioną głową, aż wygra rasa panów. Historia pokaże jednak cierpienie dwóch stron barykady.
Opowieść jest ciekawie skonstruowana. Nie ma jednego bohatera, jest ich kilku. Akcja toczy się na dwóch płaszczyznach - współcześnie oraz po zakończeniu wojny i dotyczy przeszłości, roku 1939. Dopełnieniem jest pamiętnik, który jest szczerym świadectwem brutalnej historii. Nie można powiedzieć, że czyta się ją jednym tchem. Czyta się trudno, czasem z irytacją, czasem oczekuje się czegoś więcej poza warstwą historyczno-obyczajową. Debiut Wiktora Hajdenrajcha skłania do myślenia, jest kontrowersyjny, stawia trudne pytania i zmusza do refleksji. Jest to trudna, wymagająca i skupiająca dużo uwagi lektura. Stawia ważne pytania dotyczące wybaczenia, śmierci, cierpienia, a także oceniania zbrodniarzy wojennych. Moim zdaniem „Elbing-Elbląg. Na zakręcie historii” to książka ważna, ale styl pisania pokonał moją ciekawość.
Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)
W. Hajdenrajch, „Elbing-Elbląg. Na zakręcie historii, Novae Res, Gdynia, 2020.
Komentarze