Powieść ma dość typowy klucz, który można określić w kilku słowach- władza, pieniądze, seks, miłość, czyli to wszystko, co rządzi światem od zarania dziejów. Można powiedzieć, że Paweł Mossakowski pokusił się o tematykę ponadczasową, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie żądny władzy i miłości i dla tych wartości, będzie gotów popełnić nawet zbrodnię.
O czym jest ?Ciało lotne?? To historia młodego chemika Michała, który w dość przypadkowy sposób dokonuje niezwykłego odkrycia gazu, który sprawia, że można w sobie rozkochać każdego. Nic więc dziwnego, że staje się on przedmiotem zainteresowania i pożądania wielu osób. Dla Michała jednak, porzuconego przez ukochaną, gaz jawi się jako szansa na jej odzyskanie. Postanawia odnaleźć dziewczynę, której los spleciony jest już z bogatym biznesmenem. Jego tropem podążają jednak inni, żądni wykorzystania gazu w celach politycznych i od tego momentu rozpoczynają się pościgi, porwania i wypadki, przeplatane z bardzo nieporadnymi próbami rozkochania w sobie na nowo byłej dziewczyny. Wszystko w Juracie, w sprzyjających okolicznościach przyrody. Tam rozegra się finał książki i tam Michał odnajdzie swą miłość.
Można oczywiście trochę się przyczepić do fabuły, bo nie jest to książka z górnej półki intelektualnej i można skrytykować banalność zakończenia, ale właściwie, po co? ?Ciało lotne? to publikacja idealnie wpasowująca się w potrzeby rynku wydawniczego w sezonie wakacyjnym. Traktuje o sprawach lekkich i przyjemnych, można przy niej pofantazjować (och, gdybym miała/miał taki gaz), a akcja dzieje się na plaży w Juracie, gdzie taką właśnie książkę, czyta się najlepiej.
Nie przeczę, udało się Pawłowi Mossakowskiemu stworzyć ciekawe i wyraziste postaci. Alfons Hubcio, ochroniarz z Biedronki- Byniu, czy też mój ulubiony Wiesław Otulak, człowiek orkiestra, na co dzień właściciel hurtowni win owocowych, a z zamiłowania polityk Partii Radykalnie Monarchistycznej z poparciem 0,001%, każący tytułować się królem III RP, to osobowości stworzone z dużą dozą fantazji i z przymrużeniem oka. Świetnie postaci pod względem charakterologicznym. Któż z nas, nie zna takich osób w swoim otoczeniu? Jednych mogą bawić, drugich denerwować, ale nikt nie zarzuci autorowi, że są nieprawdziwe i odrealnione. Fakt, że twórca ?Ciała lotnego? ukończył socjologię, z pewnością pomogło mu w tak wyrazisty i szczery sposób stworzyć satyrę obyczajową.
Styl pisania Pawła Mossakowskiego jest bardzo przystępny jak na debiut literacki. Akcja może powinna być szybsza, a opisów mniej, ale to mogą być trudności związane z tym, że debiutujący jest także autorem sztuk telewizyjnych, gdzie tło i wyrazistość postaci stawiane jest często ponad tempo. Dodatkowym atutem tej wakacyjnej powieści jest brak konkretnej grupy, do której jest skierowana. Może po nią bez obciachu sięgnąć zarówno mężczyzna, marzący o rozkochaniu w sobie pięknej blondyny z leżaka obok, jego małżonka spozierająca spod okularów na przystojnego ratownika, jak również znudzona brakiem atrakcji młodzież, przeżywająca pierwsze rozczarowania miłosne. Dla każdej z tych grup, gaz-eliksir miłości, byłby idealną odpowiedzią na marzenia (lub majaki wywołane nadmiarem słońca), bo któż z nas nie pragnie miłości i nie marzy o tym, by być kochanym?
?Ciało lotne? broni swą pozycję jako literatura lekka i wakacyjna. Jest sensacyjną komedią miłosną, pełną gaf i omyłek, która mogłaby się sprzedać jako scenariusz na kolejny polski film, taki, co się ogląda i zapomina, bo jest tylko na jeden sezon. Bawi nas tylko przez chwilę lub aż chwilę. Bo w polskiej literaturze nawet chwila, to bardzo dużo dla złaknionego nowości i dobrej książki czytelnika.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Paweł Mossakowski, Ciało lotne, Prószyński i S-ka, Warszawa 2010
Komentarze