„Eresteja” – recenzja

Recenzja książki „Eresteja”.
Moc żywiołów nie ma granic…

Sięgając po książkę Karoliny Bartel zastanawiałam się, czy tym razem fantastyka zaciekawi mnie na tyle, by przeczytać ją do końca. Nie zawiodłam się. Główną postacią jest Eresteja. Jest ona Strażnikiem Ognia i jej głównym celem jest dbanie o harmonię na całej ziemi między dobrem a złem. Zapewne nie jest to łatwe zadanie, ale każdy ze strażników ma do dyspozycji moc danego żywiołu. Wszystko funkcjonuje tam według ustalonego ściśle kodeksu, do którego każdy musi się odnosić i po prostu go nie łamać. Czy tak było zawsze? Otóż nie, a wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy dwoje ludzi, dwóch strażników zakochuje się w sobie i sprzeciwia wszelkim panującym tam zasadom. Z tej miłości rodzi się dziecko o niezwykłej sile, której nikt nie pojmuje i której nikt nie może stawić czoła. Dziewczynka wprowadza prawdziwy chaos i nic nie jest już takie jak było wcześniej. Jak bardzo otaczający ich świat zmieni się i wpłynie na życie każdego bohatera? Jak poradzi sobie Eresteja?

Książka na pewno ma w sobie wiele bajkowego świata i bardzo dużo magii. Krasnale, elfy to tylko niektóre postaci jakie tutaj spotkamy. Jedyne czego mi brakowało najbardziej, to  mało opisów świata, który otacza bohaterów tej książki oraz dreszczyku emocji. Myślę, że każdy czytelnik lubi być zaskakiwany i zawrotność akcji, która wprowadza w każdą książkę napięcie i zainteresowanie.

„Co jest najpierw? Mrok czy ciemność? A może to jedno? A może mrok jest ciemniejszy, a może to ciemność jest mroczniejsza niż mrok? A jaka jest noc? Ciemna czy mroczna? Nie… noc jest światłem ciemności. A mrok? Cóż… mrok z ciemności się rodzi.”

Czy zaskoczyła mnie na tyle pozytywnie, by polecić ją dalej? Myślę, że tak. Styl książki jest bardzo prosty i przyjemny, i czytałam ją z przyjemnością. Może troszkę fabuła jest mało zaskakująca, ale utwór sam w sobie jest ciekawy i przenoszący czytelnika do naprawdę fajnego świata fantasy. Zastanawiałam się przez chwilę jak wyglądałaby ta historia na ekranie.

Przeczytajcie i sami oceńcie, czy warto poświęcić jej czas.

Monika Pawlak
(monika.pawlak@dlalejdis.pl)

Karolina Bartel (Avath), „Eresteja” ,Gdynia , NOVA RES, 2017.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat