Brzmi znajomo? Tak, chodzi o doskonale nam wszystkim znaną historię Jezusa Chrystusa, który został ukrzyżowany za grzechy świata. W oparciu o tę opowieść biblijną uznany pisarz Eric-Emmanuel Schmitt zbudował wyjątkową powieść. W pierwszej części, którą można uznać za prolog autor prezentuje nam postać Jehudy, który spędza noc w Ogrodzie Oliwnym, czekając na swoje pojmanie. Jest to czas wyjątkowy, gdyż wypełniają go wspomnienia z całego życia, podsumowania oraz swoiste rozliczenie z sobą samym jako człowiekiem. Poddaje rozważaniom historię swojego życia, która jest całkowicie niezależna od tej, jaką znamy z Ewangelii. Jezus Schmitta jest postacią niebagatelną, bardzo ludzką i pełną wątpliwości, mimo nieuchronności swojej misji. Niestety nie udaje nam się przekonać, czy Jezus według Schmitta uwierzył w swoje posłannictwo, gdyż część pierwsza kończy się jego pojmaniem.
Druga część opowiada o spotkaniu z Piłatem i jego osobie, której w Biblii nie zostało poświęcone zbyt wiele uwagi. Jego postać przejawia nam się dzięki listom, które pisze do swego brata Tytusa. Snuje on opowieści o sytuacji w Jerozolimie i o pewnej aferze związanej z Jeszuą z Nazaretu, którego sprawa z czasem zaczyna go coraz intensywniej prześladować. Zaczynają się bowiem dziać dziwne rzeczy, takie jak tajemnicze zniknięcie ciała, pogłoski o zmartwychwstaniu, a na domiar złego dochodzą go wieści, że jego żona jest w jakiś sposób powiązana z osobą dziwnego Jeszui. Piłat i Jezus spotkali się zaledwie raz, my poznaliśmy aż cztery relacje z tego spotkania, pisane przez uczniów Jezusa, z których wszystkie mówiły to samo – Piłat umył ręce.
Piłat w obrazie Schmitta nie jest pozbawionym uczuć i sumienia urzędnikiem cesarskim, lecz człowiekiem, który wbrew sobie składa wyznanie wiary, mimo że jest ona dopiero zalążkiem i jest podszyta zwątpieniem. „Ewangelia według Piłata” to niezwykła powieść, w której współczesna zniekształcona religijność przenika się z psychologią i filozofią, tak charakterystycznymi dla tego autora. Schmitt nie narzuca czytelnikowi swojej wersji wydarzeń, ani nie stara się tutaj wprowadzić nowego rozumienia historii znanej z Ewangelii, a raczej usiłuje zmierzyć się z współczesnym problemem wiary i mistycyzmu, które przerodziły się dziś w suche odtwarzanie symboli. Opowieść Schmitta to także obraz duchowej przemiany oraz świadectwo tego, jak wiele możliwości człowiek ma w swoich dłoniach. Wartość tej książki jest wielka, bowiem jest ona inspiracją, by zwracać uwagę na to w jaki sposób żyjemy, myślimy, oceniamy sytuacje na pozór rutynowe, lecz decydujące o tym kim jesteśmy.
Warto także nadmienić, że jest to pierwsze pełne wydanie tej książki Erica-Emmanuela Schmitta. W naszym kraju „Ewangelia według Piłata” została po raz pierwszy opublikowana przez Wydawnictwo Literackie, lecz nie zawierała dziennika autora, w którym opisuje on swoją pełną trudów pracę nad tą wymagającą powieścią. Dlatego szczególnie polecam właśnie wydanie Wydawnictwa Znak, gdyż niniejsze wzbogacenie, pozwala nam zobaczyć autora od nieznanej dotąd strony.
„Wątpić a wierzyć, to jest to samo, Piłacie. Tylko obojętność jest ateistyczna.”
Agnieszka Ziętek
(agnieszka.zietek@dlalejdis.pl)
Eric-Emmanuel Schmitt, „Ewangelia według Piłata”, Kraków, Wydawnictwo Znak, 2014.
Komentarze