Ta urocza bajka o naprawdę magicznym klimacie bez wątpienia sprawi dużo przyjemności najmłodszym czytelnikom w długie jesienne wieczory.
Wszystko zaczyna się od tego, że jedenastoletnia Teodora zwana po prostu Teo, wraz z przybranymi rodzicami przybywa do Wenecji. Miasta, o którym z niewiadomych przyczyn zawsze marzyła mimo, że wychowała się w Neapolu. Niestety, jej rodzice – naukowcy nie zjawili się tu po to, żeby zwiedzać, a znaleźć sposób ratunku dla miasta na specjalnej konferencji. W Wenecji dzieją się bowiem rzeczy tajemnicze i niepokojące – studnie wybuchają gorącą wodą jak gejzery, w kanałach grasują rekiny, dzieci umierają na dżumę, a nawet ożywają drewniane rzeźby.
Kiedy rodzice Teo zajęci są ratowaniem miasta, ona spędza czas na zwiedzaniu. Wszystko zmienia się w momencie, gdy w antykwariacie na jej głowę spada tajemnicza książka. „Klucz do tajemnego miasta”, bo taki nosi tytuł unikatowa lektura, przynosi jej nie tylko guza, ale także wywraca życie do góry nogami. Książka nie tylko okazuje się być żywa, ale także sprawia, że Teo przenosi się „pod podszewkę” i staje się niewidzialna dla wszystkich dorosłych. Od tego momentu dziewczynka jest zdana tylko na siebie i książkę, która podpowiada jej kolejne kroki.
W końcu „Klucz do tajemnego miasta” doprowadza Teo do jej rówieśnika wenecjanina Lorenzo. Od samego początku nieco niezdarna Teo i lekko zarozumiały Renzo nie należą do najbardziej zgranych duetów. Z czasem jednak okazuje się, że niektóre zagadki Wenecji mogą rozwiązać tylko wspólnymi siłami. A tych w „Córce Laguny” nie brakuje, bo Wenecja, unikatowe miasto położone na wodzie, ze wspaniałą architekturą i mnóstwem czarujących zakątków, jest nie tylko piękna, ale także tajemnicza, a w swoich zakamarkach i długiej historii kryje wiele mrocznych faktów. Wątki historyczne, w bardzo wielu przypadkach są prawdziwe, tak jak legendarny zdrajca miasta Bajmonte Tiepolo- główny przeciwnik w walce o Wenecję, jaką będą musiały stoczyć dzieci.
Można by książce zarzucić, że to Harry Potter w nieco innej oprawie, bo w końcu Teo jest sierotą, została cudownie ocalona, ma specjalne zdolności i walczy z odwiecznym wrogiem, który powraca z zaświatów. Ale niewątpliwą zaletą „Córki Laguny” jest to, że nigdy nie wiadomo, co wydarzy się na następnej stronie. Czy będzie to spotkanie duchami, czy ożyją kamienne lwy? Zupełnie fantastyczna jest plejada magicznych i legendarnych stworzeń które pojawiają się w książce – urocze, choć nie zawsze eleganckie syrenki, rubaszne duchy, a nawet latające koty. Wszystko to czyni „Córkę Laguny” bardzo przyjemną przygodową lekturą. Zwłaszcza dla młodszych czytelników będzie to świetny prezent na nadchodzące Mikołajki
Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)
Michelle Lovric, „Córka Laguny”, Wydawnictwo Jaguar 2010
Komentarze