By uwarzyć tę tajemną, prastarą miksturę, trzeba wrzucić do kociołka wiele składników. Niektóre z nich są dostępne u każdego parającego się alchemią odmieńca, inne natomiast wymagają pewnej i solidnej ręki doświadczonego ka-ira. Jeśli się jednak uda odczytać zwoje sprzed wieków i mądrość mistrzów z dawnych czasów, pozwoli ognisku pod kociołkiem rozbłysnąć nową barwą, wówczas otrzymamy pierwszorzędny, gotowy do natychmiastowego użytku napój. A jeśli skroplimy nim „Dwie karty”, wówczas magiczna moc mikstury zupełnie nad nami zapanuje...
Nie wiem, jakie czary nad swoją powieścią odprawiała Agnieszka Hałas, ale mogę powiedzieć, że jej wywar ze zgrabnie utkanej fabuły, lekkiego pióra i dozy humoru oczarował mnie. Nie jestem entuzjastką fantasy, jednak „Dwie karty” poruszyły we mnie dawno nieużywaną strunę – strunę nieograniczonej wyobraźni. Młoda autorka w pierwszym tomie cyklu „Teatr węży” dała upust swojej niepohamowanej wyobraźni. Dzięki przecięciu lejc przytrzymujących fantazję, wylała na karty powieści niezwykłą opowieść, którą czyta się pod kołdrą z latarką, gdy mama zgasi światło.
Oczywiście, mnie nikt światła w pokoju nie gasił i pewnie innym czytelnikom też nie, bo w końcu to nie jest powieść dla dzieci, ale musiałam dawkować sobie podróże z Krzyczącym w Ciemności, by przyjemność za szybko się nie skończyła. Początek w stylu legendarnego, biblijnego „Silmarillionu” Tolkiena nie wróży nic dobrego. Na szczęście potem Agnieszka Hałas udowadnia, że ma własny styl pisania, który predestynuje ją do tworzenia kolejnych, oryginalnych powieści. Pewnego dnia do Podziemi zostaje przyprowadzony obłąkany człowiek. Jego znakiem charakterystycznym są szramy na policzku, a także ujawniające oczy, ujawniające dość szybko swoją niesamowitą właściwość – przenikanie ciemności. W końce Brune albo inaczej Krzyczący nie jest zwykłym opętanym przybłędą.
To mag, ka-ira, skażony. Bo w świecie Zmroczy magia ma dwa kolory – czarny i srebrny. Z tym, że inaczej niż w naszym świecie, podział na dobry i zły w oparciu o symbolikę kolorów, wcale nie jest oczywisty. Współczucie i litość ujawniają się w najgłębszej czerni, a obojętność i przebiegłość – w najczystszym srebrze. Miastem Shan Vaola rządzą srebrni magowie, którzy utrzymują równowagę świata opuszczonego przez bogów. Ich zadanie polega na czuwaniu nad wątpliwą stabilnością tajemniczego świata. Tym bardziej, że władcy Otchłani przenikają przez grube mury Podziemi, by w świetle dnia ich agenci infiltrowali społeczność niczego nieświadomych mieszkańców.
Otchłań składa się z kilku krain, a każdy władca knuje własną intrygę. Wysyłają więc na powierzchnię wysłanników, których misje są niekiedy pełne niebezpieczeństw, niekiedy czysto zwiadowcze. Krzyczący czuje ich obecność i kilka z demonów zdziera przed nim doczesną powłokę. Zresztą, słudzy Otchłani to niejedyne postaci, które zagrodzą drogę dzielnemu wojownikowi. Chowaniec Zazel, wiedźma Gorczyca, piękna i oddana swojej służbie doktor Haru... O dziwnym przybyszu plotkuje całe Podziemie, szczególnie wtedy, gdy nagle przychodzi Zachwianie, gdy niebo przyjmuje barwę krwi, a błyskawice tną przestrzeń ostrzem cieńszym niż stal...
„Dwie karty” to wielowątkowa, nienużąca powieść, prowadząca czytelnika w najgłębsze zakamarki wyobraźni, poruszanej dodatkowo wyjątkowym sensualizmem. Zapach brudu i chemikaliów obrzydza, subtelny dym palonego opium uspokaja, a smak lucerny w winie przydaje mu goryczki. Dzięki szczegółowemu, ale nie nudnemu opisowi świata, Zmrocza otwierają swoje podwoje przed każdym, kto sięgnie po powieść Agnieszki Hałas. A tak dokładne wskazówki przydają się szczególnie wtedy, gdy fabuła zaczyna robić się nieco zawiła. Wiele postaci, dziwne nazwy... trzeba naprawdę uważać, by nie pomylić srebrnej Iglendis z płonącą ogniem władczynią Sul-Berith. I skąd nagle pojawia się tajemnicza kobieta, która pozwala niczym zwykła „żyła” czerpać z siebie energię życiową?
Kolejna powieść dla pryszczatych nastolatków spędzających pół życia przed komputerem? Gratka dla fanów magii, wierzących, że czarownice są wśród nas? Czy dobra powieść młodej pisarki? Moim zdaniem, cykl „Teatr węży”, jeśli utrzyma dobry poziom, ma szansę stać się przebojem na rynku dark fantasy. Oby tylko Krzyczący przeżył wszystkie czekające go próby. Bo bez niego to już nie będzie to samo...
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Agnieszka Hałas, „Dwie karty”, Wydawnictwo Ifryt, Lublin 2011
Komentarze