„Fartowny pech” - recenzja

Recenzja książki „Fartowny pech”.
Do książki Olgi Rudnickiej podeszłam dość niechętnie, ponieważ moje ostatnie spotkania z polskimi nowościami wydawniczymi były dość rozczarowujące. Jednak jak miło było się tak pozytywnie zaskoczyć!

„Fartowny pech” to historia pechowych policjantów – Dzianego i Nadzianego, oraz bardziej fartownego gangstera Gianniego. Gdy ich ścieżki się połączą, faktycznie ciężko zorientować się, co jest fartem, a co pechem, jak możemy przeczytać na okładce. Każda prosta sprawa zamienia się w skomplikowaną, a gdy któremuś z bohaterów wydaje się, że jego droga zmierza ku prostej linii, los daje mu do zrozumienia, że jest zupełnie inaczej. Oczywiście w życiu tych panów, nie zabraknie też pięknych kobiet, tak jak i wrogów, i sprzymierzeńców, których jednak na początku również ciężko będzie od siebie rozróżnić. Jedno jest pewne – losy bohaterów będą pełne nieoczekiwanych zdarzeń.

Cały ten ambaras w jedną historię zebrała Olga Rudnicka, która mimo młodego wieku (ur. 1988) ma już całkiem imponujący dorobek literacki i „Fartowny pech” to jej dziewiąta powieść. Na przekór małej liczbie wiosen na karku, stylu autorki nie powstydziliby się bardziej doświadczeni pisarze. Niezwykła poprawność językowa, bardzo sprawnie prowadzone dialogi, które według mnie są często słabym punktem polskich powieści, wartka akcja i przede wszystkim – brak niepotrzebnego rozcieńczania historii, to solidne atuty książki. Całość czyta się lekko i przyjemnie, jest to idealna lektura na wakacyjne wyjazdy w ramach nudy przy niepogodzie. Sama połknęłam ją w trzy godziny, podczas bardzo deszczowej soboty i dzięki lekturze, wspominam ten dzień wolny jako wyjątkowo udany.

Zaczynając czytać „Fartowny pech” zastanawiałam się, jak tę dosyć banalną fabułę autorka rozegra na kolejnych kartach powieści. Na przekór moim myślom narracja prowadzona jest świetnie, a historia okazuje się nie być wcale taka banalna. To kawałek dobrego kryminału z zaskakującym zaskoczeniem i dużą dawką humoru. Konsekwentna od A do Z, nie ma żadnych pogubionych wątków, nierozwiązanych spraw, czy nudnych postaci. Nic się nie dzieje bez przyczyny. To powieść bardzo przyjemna, zarówno pod względem stylistycznym, jak i samej fabuły, do tego napisana charakterystycznym, łatwym do odróżnienia stylem. Wciąga i chce się przeczytać ją naraz, aż do samego końca. Uwielbiam lekkie kryminały, które wbrew pozorom nie zawsze są tak dobre w ogólnym rozliczeniu. Więcej jednak nie zdradzę, musicie sami zapoznać się z tą historią, by zobaczyć, jak potoczy się ta nietuzinkowa historia.

Myślę, że najlepszą rekomendacją dla powieści Olgi Rudnickiej będzie to, że zaraz po jej przeczytaniu zakupiłam dwie kolejne pozycje autorki, bo ciężko było mi się rozstać z jej lekkim piórem, barwnymi postaciami i tak doskonale prowadzonym wątkiem kryminalnym. Bardzo się cieszę, że poprzez „Fartowny pech” dowiedziałam się o tak zdolnej, młodej, polskiej autorce. Mam nadzieję, że uda się jej utrzymać poziom, a wtedy za kilka lat jej nazwisko będzie znane tak samo doskonale, jak jednej z jej ulubionych pisarek – Joanny Chmielewskiej. Takiej autorki, wśród polskich pisarzy, brakowało moim zdaniem od dawna.

Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)

Olga Rudnicka, „Fartowny Pech”, Warszawa, Prószyński i S-ka, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat