"Ferajna" - recenzja

Recenzja książki "Ferajna".
"Jeżeli tak wygląda śmierć, to nie jest źle"

Zorganizowana przestępczość, bez względu na realia, intryguje. Jednak zmienia się świat i zmieniają interesy, jakie współcześni mafiosi realizują na terenie Polski. Oni zajmują się zarabianiem pieniędzy i odzyskiwaniem odsetek od lichwiarskich pożyczek. One dbają głównie o dom, ale czasem także są pełnoprawnymi członkami społeczności odpowiedzialnymi za wybrane interesy. Oni, polska ferajna.

Feliks Nieznański, współwłaściciel kwiaciarni pod Warszawą, w niektórych kręgach jest lepiej znany jako Bosy. To on rządzi na warszawskiej Pradze, gdzie bardzo często jego interesy ścierają się z interesami konkurencji od Fantoma. Panowie nie wchodzą sobie w paradę. Do czasu, gdy Bosy trafia do szpitala, a Fantom usiłuje przejąć jego strefę wpływów. Na obszarze pomiędzy Radzyminem a Bródnem znajdują się warsztaty mechaniczne, w których można opchnąć lewe samochody, ale i sprzęt, skradziony z transportu. Można pójść do baru, w którym liczą się usługi towarzyskie. Jest też kilka firm, które przypadkiem zaciągnęły u gangsterów pożyczkę.

Rodzina jest najważniejsza, nawet jeśli jest dość specyficzna. Rządzi Bosy i jego dwaj synowie, choć kompletnie różni pod względem charakteru i sposobu zachowania. Jego szwagier, były agent SB, oficjalnie prowadzi zakład pogrzebowy. Po godzinach jednak woli hazard oraz szybkie pieniądze, jakie mu zapewnia lichwa. Krystyna, jego żona, oraz Halina, żona Nieznańskiego, to siostry, ale to jedyna rzecz, która łączy obie kobiety. Owszem, spotykają się na imprezach rodzinnych, ale Halina, nie do końca świadoma legalności interesów męża, woli wierzyć, że ten nie żyje na granicy prawa. Natomiast Krystyna to jeden z mózgów rodziny, to ona udziela pożyczek i to ona współdecyduje o niektórych akcjach, których konsekwencje będą istotne dla całej rodziny. Nawet jeśli dotyczą one próby pozbycia się konkurencji.

"Ferajna", choć to dopiero pierwszy tom, wbiła mnie w fotel i sprawiła, że z większą podejrzliwością patrzę na kwiaciarnie, zakłady pogrzebowe i biznesmenów, którzy podjeżdżają z piskiem opon i pozostawiają swoje samochody otwarte, jakby wiedzieli, że nic im się nie stanie. Podejrzane są od teraz dla mnie także warsztaty samochodowe czy domy rozrywki z barem i panienkami do towarzystwa.

W tej historii kobiety nie do końca są świadome niebezpieczeństwa, ale mają świadomość, że luksus, w którym się na co dzień pławią, nie pochodzi z tysięcy sprzedanych kwiatów czy setek trumien i nabożeństw żałobnych. A mimo to - są w tym świecie. Jest jeszcze jedna płaszczyzna, o której się zwykle nie wspomina. Część biznesmenów, prowadzących nie zawsze w pełni legalne interesy, to znane osobistości w swoich lokalnych społecznościach.

Świat miał już swojego "Ojca chrzestnego" i "Chłopców z ferajny". Teraz ta sama "Ferajna" została przeniesiona do Polski. Brudne interesy pod nosem policji czy ABW nie są jednak tak bardzo odległe, jak nam się pozornie wydaje. Łatwe pieniądze, jakie zapewnia handel skradzionymi samochodami, sprzętem elektronicznym, ale również pochodzące z handlu różnymi substancjami, są niezwykle kuszące. Wysokie zarobki, obarczone równie wysokim ryzykiem. A że czasem trzeba kogoś zabić na zlecenie? Cóż, kto decyduje się na łatwe życie gangstera, musi się liczyć i z takimi konsekwencjami.

Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)

Robert Miękus, Janusz Petelski; "Ferajna"; Wydawnictwo Vesper, Czerwonak, czerwiec 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat