Zdecydowanie tytuł jest pierwszą rzeczą, która w tym przypadku przyciąga czytelnika. Historia zaczyna się w momencie przygotowań do ślubu Lauren i Dominica. Panna młoda czeka na najpiękniejszą chwilę w swoim życiu, a tu nagle narzeczony nie pojawia się w kościele. Wraz z nim znika jego świadek, Fernando. Lauren musi więc odwołać uroczystość.
Dodatkowo przygnębiający jest fakt, że osobistej tragedii przygląda się prawie cały świat - plotki i pobieżne informacje pojawiają się w gazetach. Melinda, narzeczona Fernanda jak i panna młoda bardzo emocjonalnie przeżywają zniknięcie ukochanych. Tym bardziej, że jest wiele pytań bez odpowiedzi. W międzyczasie zostaje znaleziony list Dominica, który wiele wyjaśnia i jeszcze więcej komplikuje. Pozostaje pytanie, czy zniknięcie pana młodego jest jedynie ucieczką od ślubu i zobowiązań, czy jest zamieszany w jakąś większą aferę?
W końcu Lauren i Melinda wynajmują prywatnego detektywa Duke'a, który pomaga odkryć kolejne elementy układanki.
„Finezja duszy martwej” budzi mieszane uczucia. Na pewno nie jest to misternie skonstruowana zagadka kryminalna, brakuje głębi tajemnicy i głębszej charakterystyki postaci. Pojawiają się także luki w samych wydarzeniach. Wątek Lauren, panny młodej, przypomina trochę losy bohaterki telenoweli. Ale niewątpliwie sam pomysł polegający na poszukiwaniach, fałszywych tropach i tajemnicy jest bardzo ciekawy. Czytelnik chętnie podąża tropem zagadki i czeka na wyjaśnienie. Jest to ten typ książki, która wciąga już od pierwszej strony. Lekka, ciekawa i pozwalająca przyjemnie spędzić czas.
Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)
Weronika Szczuka; Finezja duszy martwej; Novae Res 2017
Komentarze