Ta powieść to literacki rollercoaster, w którym niespodzianka goni niespodziankę, a próba streszczenia akcji zepsułaby czystą radość z lektury. Jedno jest pewne: mamy do czynienia z pozycją niezwykle oryginalną i wciągającą od pierwszej strony.
Siła „Foliarzy” tkwi w bezkompromisowej kreacji świata. Autorzy wzięli na warsztat fenomen teorii spiskowych – od Reptilian po płaską Ziemię. Zamiast jednak kpić z ludzkiej naiwności, stworzyli wokół tych absurdów zbiurokratyzowane uniwersum. Wyobraźcie sobie rzeczywistość, w której najdziwniejsze spiski są prawdą, ale odpowiada za nie machina przypominająca korporację lub polski urząd. To zderzenie kosmicznej skali z szarą, biurową prozą życia tworzy mieszankę wybuchową.
Pod względem dynamiki powieść okazuje się niezwykle angażująca. Fabuła pędzi naprzód, nie pozostawiając chwili na znużenie. Konstrukcja dialogów, z której G.F. Darwin słynie w swoich wideo, została bezbłędnie przeniesiona na papier. Postacie są wyraziste, a ich potyczki słowne skrzą się błyskotliwym dowcipem i ironią. To książka, którą dosłownie się „połyka”, pragnąc sprawdzić, do jakiego absurdalnego finału doprowadzi nas ta misternie utkana intryga.
Choć cytowany dr Misztal uważa tę pozycję za „szkodliwą i niepoważną”, pod warstwą humoru kryje się nadzwyczaj trafna satyra na współczesną erę fake newsów i potrzebę szukania prostych wyjaśnień. „Foliarze” udowadniają, że o społecznych szaleństwach można pisać z uzdrawiającym dystansem. Czy ta książka zmieni Wasze życie, tak jak odmieniła codzienność Stevena Seagala? Tego nie wiem, ale z pewnością dostarczy inteligentnej rozrywki. To porywający i dojrzały debiut, który warto przeczytać.
Daria Konieczna
Jan Jurkowski, Marek Hucz, Marcin Osiadacz, „Foliarze. Powieść teoretycznie spiskowa”, Wydawnictwo Znak Koncept, Kraków, 2026.
Komentarze