Tworzą swego rodzaju dokumentację, zachowując, przede wszystkim, najważniejsze dla nas momenty. Dzięki temu, mają one niesamowitą moc – potrafią zwracać utracone przez pamięć wspomnienia. Na własnej skórze, przekonała się o tym Matylda Malinowska w najnowszej powieści Hanny Kowalewskiej z cyklu o Zawrociu – „Inna wersja życia”. Fotografie z dzieciństwa podarowane przez sąsiadkę wywołały spustoszenie w umyśle dorosłej już kobiety. Niemoc przypomnienia sobie uwiecznionych momentów oraz powód braku na zdjęciach, obok sześcioletniej wtedy Matyldy, jej matki, nie dają jej spokoju. I znów się zaczyna – drążenie rodzinnych tajemnic, powrót do przeszłości.
„Jesteś głupia i brzydka” – Matylda wciąż słyszy te słowa Asi-Wiewiórki, tajemniczej dziewczynki ze zdjęcia. Wspomnienia powoli wracają. Kobieta przypomina sobie, że często wypowiadała te słowa do swojej młodszej siostry. Nie może sobie tylko uzmysłowić, dlaczego była dla niej tak niemiła. Czy jedynym tego powodem był jej wiek, a co się z tym wiąże – zazdrość dotychczasowej jedynaczki, która, wraz z pojawieniem się w domu siostrzyczki, musiała walczyć o zainteresowanie dorosłych? Nie do końca. Za tymi skomplikowanymi, siostrzanymi relacjami kryje się coś więcej. Znacznie więcej. W mniemaniu dorosłych, coś strasznego, wręcz demonicznego, przed czym chcieli uchronić młodszą z sióstr. Czy Matylda powinna przetrząsać przeszłość, wywlekać zamierzchłe historie? Czy to pomoże jej zrozumieć niechęć do siostry, a może przysporzy wiele przykrości, przed czym przestrzegają ją matka i ojczym? Nie uchylę już ani jednego rąbka tej tajemnicy. Każdy sam powinien się przekonać, co zyskała lub, co by straciła główna bohaterka, gdyby nie tych kilka zdjęć.
Poza tytułową inną wersją życia, jaką odkrywa, na kolejnych stronach, Matylda Malinowska, jak na nią przystało, nie mogło zabraknąć również wątków miłosnych. Kobieta, rozpoczynająca swoje związki od wpuszczania kolejnych mężczyzn do łóżka, uświadamia sobie, że nie tędy droga. By stworzyć długodystansowy, partnerski układ, trzeba wnieść do niego coś więcej niż tylko cielesność. Postanawia zaangażować się emocjonalnie, a zaspokajanie seksualnych potrzeb odstawić na późniejszy okres znajomości. Najpierw jednak, musi pogrzebać wspomnienie o byłym mężu, tak jak wiele lat temu musiała pochować jego ciało. Dość nietypowo rozegrana przez pisarkę historia na pewno zaskoczy czytelnika.
Hanna Kowalewska potrafi w niesamowity sposób wciągnąć swojego odbiorcę w świat stworzonych przez siebie historii. Nienaciąganych. Realnych. Dzięki temu, jej przelane na papier myśli chłonie się z wielką przyjemnością. Wciąż ma się ochotę poświęcić czytanej lekturze więcej czasu, niż początkowo się planowało, przesuwając „koniec czytania na dziś” o kolejne rozdziały. Autorka buduje wielowątkową przestrzeń, wspaniale gospodarując niewymyślnym słownictwem. W książce nie ma niepotrzebnych opisów, zbytecznych sytuacji, które sztucznie powiększają objętość i skutecznie zniechęcają do dalszej lektury. Za to panuje w niej niesamowite wyczucie chwili – pisarka nie stara się na siłę przeciągać akcji. Za to wszystko mogę jej w swoim imieniu serdecznie podziękować. Podziękowania należą się również za zbudowanie ciekawych psychologicznie i diametralnie różnych od siebie postaci, które podczas czytania ożywają w wyobraźni. W pewnym momencie, zaczynają być naszymi starymi znajomymi, dlatego, tym bardziej, trudno pogodzić się z faktem, że po stronie 398 następnej już nie ma. Całe szczęście, zaskakujące i nie do końca jednoznaczne zakończenie pozostawia sporą nadzieję na kontynuację serii o Zawrociu, na co czekam z niecierpliwością.
Iwona Bujak
(iwona.bujak@dlalejdis.pl)
Hanna Kowalewska, „Inna wersja życia”, Wydawnictwo Zysk i S-ka 2010
Komentarze