Francuska męczarnia

Recenzja audiobooka “1000 lat wkurzania Francuzów”.
Mamy do czynienia z typowo popularnonaukowym materiałem, który niestety dość szybko zaczyna nudzić.

Z „1000 lat wkurzania Francuzów” miałam okazję zapoznać się dzięki audiobookowi. Lektor jest niewątpliwie ogromnym plusem tej pozycji. Podejrzewam, że czytając książkę, szybko zaniechałabym lektury. Czytający ją Tomasz Ignaczak spisał się na medal. Świetna dykcja, ciekawy, niemonotonnie brzmiący głos, odpowiednie akcentowanie – wszystko jest tu na miejscu.

Już sam charakter „1000 lat wkurzania Francuzów” był dla mnie zaskoczeniem, czy wręcz bardziej rozczarowaniem. Muszę przyznać, że spodziewałam się nieco innego rodzaju tekstu – oczekiwałam historii bardziej fabularyzowanej lub zbioru anegdot powiązanych osią czasu. Tutaj mamy jednak do czynienia z typowo popularnonaukowym materiałem, który niestety dość szybko zaczyna nudzić. Uważam, że książka miałaby większe szanse na zdobycie czytelników przy skróceniu jej objętości i stężeniu podanych w niej informacji. Autor jednak się nie rozdrabniał i uraczył nas aż 17 godzinami słuchania. W pewnym sensie rzucił sobie tym samym kłody pod nogi, bo nawet powieść o takiej długości, może stać się nużąca, a co dopiero, jeśli mamy do czynienia z materiałem popularnonaukowym? Owszem, okraszone są one trafionymi dowcipami, a użyty język jest prosty i przyjmuje się go z łatwością, mimo to dla osób bez choć niewielkich zainteresowań historycznych pozycja ta będzie wybitnie nudna.

Na początku „1000 lat wkurzania Francuzów” wzbudziło moją ciekawość. Czułam się zachęcona lekkim językiem i zabawnymi żarcikami. Okazało się jednak, że im dalej w las, tym gorzej. Początek każdego nowego rozdziału jest interesujący, ale autor z każdym zdaniem coraz bardziej rozcieńcza temat, często też całkiem od niego abstrahuje i wywołuje ciężką do odparcia potrzebę ominięcia sporej ilości tekstu. Nadzieję pokładałam w części poświęconej czasom II wojny światowej i tym z niedalekiej przeszłości, po 1990 roku. Niestety, choć anegdoty dotyczące stosunkowo bieżących wydarzeń są ciekawe, to znów są opowiedziane zbyt obszernie i nie zabiegają o względy czytelnika. Do końca nie zrozumiałam też idei powstania tego tekstu. Czy autor miał na celu zdobyć serca domorosłych historyków, czy zapoznać cały świat z tym, jak ciężkie były losy Anglików i Francuzów? A może położyć kres tego konfliktu? Ja na te pytania nie znalazłam odpowiedzi.

Na polubienie książki mają niewątpliwie szanse miłośnicy historii, czy też osoby spragnione ciekawostek, ale czy przydatnych, to już inna kwestia.

Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)

Stephen Clarke, “1000 lat wkurzania Francuzów”, Biblioteka Akustyczna 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat