Funky Koval to bohater komiksu o takim samym tytule. Wbrew anglojęzycznym skojarzeniom autorami są trzej Polacy : Maciej Parowski, Jacek Rodek i Bronisław Polch. Fanom fantastyki nie trzeba przedstawiać żadnego z tych nazwisk. Pierwszy z nich to m.in. wieloletni redaktor i autor tekstów związanych z fantastyką. Drugi to jeden z założycieli Fantastyki, znawca i wydawca książek oraz gier o tego typu tematyce . Odpowiedzialny za szatę graficzną i rysunki Polch jest twórcą także innych klasyków komiksu w naszym kraju jak chociażby „Wiedźmina” czy „Kapitana Żbika”. W latach 80. zaczęło ukazywać się pierwsze polskie pismo fantastyczne „Nowa Fantastyka”. Po pewnym czasie na czterech stronach zagościła biało-czarna komiksowa historia przedstawiająca przygody kosmicznego detektywa Funky Kovala. Jedni czytelnicy nie byli zbyt zadowoleni z oddania wolnej przestrzeni na rysunki, inni kupowali gazetę wyłącznie z tego powodu. Po długim okresie, w którym twórcy kreowali pojedyncze historie, przyszedł czas na opowieść z regularną fabułą. W ten sposób na przestrzeni ponad dwudziestu lat powstały cztery kolejne części przygód Kovala. „Bez oddechu”, „Sam przeciw wszystkim”, „Wbrew sobie” i najnowsze „Wrogie przejęcie”. Wszystkie są połączone ze sobą kolejno pojawiającymi się elementami, które uzupełniają się w zakresie ogólnej narracji.
„Wbrew sobie” to trzecia część cyklu. Koval i tym razem uwikłany jest w sieć intryg politycznych różnych ras, nie tylko ludzkiej. Wprawdzie zostaje awansowany na komandora, ale nadal musi sprytnie lawirować między prawdą a fikcją. Budowa kosmicznego terminala opóźnia się. Jedni są przeciwni temu, inni za. Każdy gatunek ma własne zdanie na ten temat, bez względu na to, jakie stanowisko oficjalnie prezentuje. Dzięki międzyrasowym manipulacjom Koval wpadnie w niezłe tarapaty. Scenariusz odwołuje się nieraz do sytuacji politycznych (i nie tylko) wziętych z ówczesnego życia publicznego. Dla młodszych czytelników mogą one być niejasne. Znakomity scenariusz i doskonałe rysunki przyciągają jednak tak jak niegdyś całą uwagę.
By poznać lepiej wszystkie konteksty opowieści warto zapoznać się z poprzednimi częściami, ale nie jest to konieczne. Dla przyszłych lub obecnych fanów Funky Kovala warto dodać, że amerykańscy producenci filmowi wykupili prawa do sfilmowania jego przygód.
Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)
Maciej Parowski, Bogusław Polch, Jacek Rodek, „Funky Koval. Wbrew sobie”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011
Komentarze