I choć mimo tego, że geograficznie jesteśmy oddaleni od Skandynawii czy Islandii to również i w Polsce jest całkiem spora grupa autorów, historyków, antropologów i kulturoznawców zajmujących się tym tematem.
Moim ulubionym jest Artur Szrejter, który do tej pory napisał już kilka książek na ten temat. Jeśli więc sięgnięcie po któreś z jego dzieł, dowiecie się m.in. że skandynawskie sagi i życie Wikingów to była ciężka proza życia. Owszem nasycona duchowością i lokalnymi mitami, ale głównie oparta na ciężkiej walce o przetrwanie oraz walce wojowników. I nie bardzo jest tu miejsce na poezję czy romantyczne podziwiania słońca przez prostych ludzi. Jeśli było coś pięknego, to było nim zwycięstwo, a jak długo trwało, zależało od okoliczności, szczęścia i zwykłego trafu.
„Furia Wikingów” Daniela Komorowskiego absolutnie trzyma się też tego stylu życia. Jest to powieść o dzielnym i potężnym Ragnarze oraz jego synach i sąsiednich władcach. Z częścią z nich razem się idzie do boju, z innymi toczy się walkę. Stawka jest z reguły bardzo duża bo nie tylko trzeba zbierać kolejne bogactwa, ale także utrzymać to, co już się posiada. Dlatego też można powiedzieć jak i przewidzieć, że nasz bohater przebywa prawie cały czas w świecie konkretu. Zawsze bowiem coś się wali i tylko od bogów zależy, jaka będzie skala kolejnego problemu. Ragnarowi na szczęście w przeważającej ilości przypadków sprzyja szczęście poparte wiedzą i doświadczeniem. Jego synowie są wystarczająco różni, by przysparzać, ale też rozwiązywać różne zmartwienia. Życie jest bowiem ciągłością i nie ma tu ani jednej pustej minuty.
Książka Komorowskiego jest oparta na losach postaci Ragnara Lodbroka, duńskiego władcy żyjącego w IX wieku w Danii. Jak głosi historia, ponoć wielokrotnie napadał Francję, Brytanię, a nawet i kiedyś miał dopłynąć Sekwaną do Paryża. Poznajemy także m.in. jego synów Ivara, Halfdana, Ubbego, Hvitserka i wygnanego Bjorna. Każdy z nich wnosi inny charakter do całej opowieści. Między braćmi są silne więzi krwi, ale także rywalizacja, szczególnie u dwóch najstarszych. Ragnar jest natomiast w zasadzie władcą idealnym. Inteligentnym, silnym, mężnym i działającym zgodnie z wikińskim kodeksem, więc niech was nie zdziwi, gdy zdecyduje się za kazirodzctwo stracić ukochaną żonę. Mogę jedynie zapewnić, że nie będzie to jedyne obcesowe dla wielu czytelników działanie. Jeśli jednak poznacie trochę legend i mitologii skandynawskich, zobaczycie, że nawet życie z Odynem, nie należało do najłatwiejszych i było raczej brutalne.
„Furia Wikingów” to dobrze napisany kawał konkretnej powieści z czasów Ragnara. Obfitująca w wiele scen walki, z wyrazistymi bohaterami, cały czas prowadzi czytelnika do kolejnych podbojów i zwycięstw. Owszem krew się leje, bywa też delikatnie mówiąc bardzo nieprzyjemnie, ale z całą pewnością bardzo w stylu legendarnych Wikingów.
Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)
Daniel Komorowski, „Furia Wikingów”, Replika, 2020
Komentarze