Osadzona w Kioto akcja zabiera czytelnika do niewielkiego szpitala Harada, gdzie nietuzinkowy zespół lekarzy codziennie mierzy się z terminalnymi chorobami i odchodzeniem pacjentów. Lekarze pełnią rolę nie tylko personelu medycznego, ale przede wszystkim terapeutów i przewodników – towarzyszą osobom, które w pełni zdają sobie sprawę z tego, że ich czas jest ograniczony; zaawansowane stadium raka, żylaki przełyku czy alkoholowa marskość wątroby. Lekarze nie oceniają ani nie wartościują pacjentów, słuchają i sprawiają, że te ostatnie chwile stają się spokojniejsze.
Główny bohater, Tetsurō Omachi (nazywany przez wszystkich, nawet przez swojego siostrzeńca – Ryūnosuke, doktorem Machim), jawi się jako wnikliwy obserwator i empatyczny lekarz. Doktor zderza się nie tylko z cierpieniem pacjentów, ale i własnymi rozterkami. Z jakiegoś jednak powodu porzucił obiecującą karierę w szpitalu uniwersyteckim na rzecz kameralnej placówki, by zaopiekować się siostrzeńcem. Z biegiem stron powody tej decyzji wychodzą na jaw, ukazując, jak zupełnie niezależne od nas samych decyzje wpływają na zmianę naszego życia.
Obok tych trudnych wyborów poznajemy też inną, niezwykle ludzką stronę doktora – jego słabość do słodyczy. W kontraście do powagi zabiegów endoskopii możemy znaleźć miejsce na chwilę oddechu i wraz z doktorem Machim celebrować tradycyjne przysmaki Kioto, takie jak Ajari Mochi (wilgotne ciastko z mąki ryżowej ze słodką pastą z czerwonej fasoli). Ta przestrzeń na małe chwile przyjemności w życiu nadaje ton historii i wzmacnia przesłanie o radości z małych rzeczy.
Sōsuke Natsukawa w oszczędny, charakterystyczny dla japońskiej literatury sposób łączy kliniczną precyzję z wrażliwością doświadczonego powieściopisarza, któremu nie umknie najmniejsza ludzka wątpliwość. Jako praktykujący lekarz sprawnie operuje pojęciami medycznymi, a terminy takie jak: saturacja, kardiomonitor, endoskopia, żółtaczka albo przerzuty nie przerażają laika, a nadają jeszcze większej wiarygodności i głębi całej historii.
Dynamikę postaci i ich wielowymiarowość poznajemy przez naturalne dialogi, subtelny humor oraz to, co zostaje przemilczane. Dzięki temu zabiegowi podczas lektury mogłam przenieść się do pokoju odpraw, czy rozegrać z doktorem Akishiką partię Street Fightera i niemal stać się rezydentką szpitala. Podobnie, jak pojawiająca się niespodziewanie młoda lekarka – Matsuri Minami, która dla Tetsurō staje się pomostem między przeszłością a teraźniejszością. Dla niej samej praktyka pod okiem doktora Machiego staje się szansą na zrozumienie, że w leczeniu nie chodzi tylko o procedury i podręcznikową rację.
Mimo ciężaru podejmowanych tematów z kart powieści nie wyziera przygnębiający smutek, lecz spokój podszyty cichym dramatem codzienności. Nieunikniona starość, choroba terminalna czy samotność zostają tu oswojone. Choć doktor Machi ma świadomość, że na wiele spraw on sam, jak i my wszyscy nie mamy wpływu, nie ustaje w staraniach. Wielkie znaczenie ma tutaj tytułowa filozofia Spinozy wprowadzająca ład w świat pełen cierpienia, niesprawiedliwości i nieuchronnego przemijania.
„Gabinet doktora Spinozy” pokazuje, że nawet w obliczu bezsensownej walki o życie, niosąc pomoc tym, którzy często nie mają już sił, można odnaleźć porządek i sens. Kwintesencją tego przesłania są słowa, które padają z ust głównego bohatera: „Nasza praca nie polega na leczeniu trudnych chorób, ale na nauce życia z chorobami nieuleczalnymi”.
Karolina Janetta
Sosuke Natsukawa, „Gabinet doktora Spinozy”, Wydawnictwo Flow Books, Kraków, 2026.
Komentarze