„Galeria” – recenzja

Recenzja książki „Galeria”.
Dwadzieścia jeden historii. Wielu bohaterów – jedna książka. Każda z postaci ma niepowtarzalny charakter, swoje wartości, bagaż różnych doświadczeń i problemy. Łączy ich jedno miejsce – galeria handlowa.

Dla wielu z nas galeria handlowa to wyłącznie miejsce, do którego zaglądamy na szybko, na zakupy (ewentualnie posiedzieć kilka godzin, rozbudzając materialistyczne potrzeby – jak kto woli). Przypuszczam, że rzadko kto zastanawia się nad życiem tłumów gnających do świątyni konsumpcjonizmu. W szaleńczym pędzie i zawziętym poszukiwaniu okazji, raczej nikt nie skupia się tu na jednostce i analizowaniu jej zachowania. Jednakże w takim miejscu toczy się też zwyczajne życie: ludzie umawiają się na spotkania, przypadkowo nawiązują się różne znajomości. Galeria bywa też płaszczyzną dla różnych zdarzeń.

Nieśmiała Eliza ze złamanym sercem w sprytny sposób „załatwia” łamacza serc z rockowego zespołu, który ma zamiar ją wykorzystać. Takiej zemsty nie da się zapomnieć, a przy okazji można wynieść cenną lekcję na przyszłość.

Kiedy zapracowana i ambitna Ania w końcu uwierzyła, że los szykuje dla niej coś wyjątkowego, dzieje się zupełnie inaczej. Andrzej z banku wywija jej niezły numer. Kredyt zaufania staje się wysoko oprocentowany.

Zasadniczy ojciec Oli chce córkę chronić i ukrywać jak skarb. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że jego opieka i troska ma wręcz patologiczny wymiar.

Sylwia z perfumerii znalazła sposób na to, jak wykorzystywać swoje urodowe atuty i  „radzić” sobie w życiu. Czy chciała takiego życia? Chyba nie bardzo.

Powyższe przykłady, to jedne z niewielu kwestii, które poruszają Beata Woźniak i Daniel Koziarski we wspólnej publikacji. Część spraw dotyczy przykrych zdarzeń losowych, inne niewłaściwych wyborów i ponoszenia ich bolesnych konsekwencji.

Osadzenie akcji opowieści obyczajowych w galerii handlowej wydaje się być kreatywnym, niebanalnym pomysłem. Na neutralnym dla większości postaci gruncie, łatwiej ukazać ich słabości i upodobania, obnażyć cechy charakteru i ukryte motywacje. „Galerię” czyta się bardzo szybko (jedna historia to około kilka-kilkanaście stron). Każde z opowiadań pozwala „pożyć” innym życiem, wejść w skórę danego bohatera. To doświadczenie było dla mnie fascynujące i pozwoliło na oderwanie się od własnych, codziennych spraw. Czas spędzony z tą książką bardzo minął przyjemnie, jednakże czegoś mi brakowało, tzw. wisienki na torcie. Mam tu na myśli coś wyjątkowego, wykraczającego poza szarą codzienność.

Ewelina Grzesiuk
(ewelina.grzesiuk@dlalejdis.pl)

Beata Woźniak, Daniel Koziarski, „Galeria”, wyd. Novae Res, Gdynia 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat