Już na początku dostajemy ostrzeżenie, że książka może nie spodobać się językowym weganom. Autorzy „rzucają mięsem” niemal na każdej stronie, zależało im bowiem na oddaniu charakteru i stylu panującego w restauracyjnych kuchniach. Tam po prostu taki język jest na porządku dziennym i nikt się nie oburza, jeśli współpracownik zwróci się do niego w niezbyt subtelny sposób. Właściwie nie wyobrażam sobie, aby ta książka mogła być napisana innym językiem. Zastosowane „ozdobniki” nadają całości odpowiedniego tempa i charakteru.
Autorzy przedstawiają książkę jako swoisty przewodnik dla każdego, kto jada na mieście oraz dla tych, którzy interesują się branżą gastronomiczną. Po pierwszych dwóch rozdziałach miałam wrażenie, że osoba interesująca się przynajmniej w niewielkim stopniu kulinariami nie znajdzie w książce nic odkrywczego. Na kolejnych stronach znalazłam jednak wiele szczegółów, których nie poznamy, będąc tylko gośćmi w restauracji i oglądając kulinarne show w telewizji.
Jak NIE zachowywać się w restauracji?
No właśnie, jeśli mowa już o gościach restauracji – autorzy poświęcili rozdział zachowaniom gości. Przedstawione w nim sytuacje są bardzo ciekawe i być może sama nie wiedziałaś jak wiele błędów popełniasz, często nieświadomie. O ile oczywistym jest, że wręczenie kelnerowi ciepłej pieluchy, którą właśnie zmieniłaś dziecku lub traktowanie obsługi lokalu jak służących jest nie na miejscu, o tyle nie każdy wie, że zbieranie naczyń ze stołu i podawanie ich kelnerom (oczywiście z chęci pomocy) nie jest przez nich mile widziane.
Podobnie z wyrażaniem opinii na temat jedzenia, które nie przypadło do gustu twoim kubkom smakowym: „Jeśli coś ci nie smakuje, to powiedz to kelnerowi, masz do tego prawo, możesz nawet zwrócić potrawę do kuchni (…), ale zrób to kulturalnie i dyskretnie zamiast drzeć papę (…) Określ to – jeśli jest za słona, za gorzka, może nie lubisz dużo cebuli albo konfitury żurawinowej. (…) Jeśli powiesz, że ci nie smakuje, to nie pomożesz ani kelnerowi, ani kucharzowi, ani swojemu wizerunkowi”.
Uwierz, że lepiej nie denerwować kelnerów i ludzi pracujących w kuchni.
Nie każdy może być restauratorem
Na kolejnych stronach dowiesz się również ile przeszkód napotyka na swojej drodze osoba, chcąca otworzyć restaurację, czy chociażby niewielki lokal z domowym jedzeniem. Przeczytasz również, kto może zostać właścicielem lokalu z jedzeniem, a kto powinien to sobie odpuścić.
Autorzy przypominają, że restauracja, to nie tylko kucharze czy obsługa sali. To również znalezienie odpowiednich dostawców, szacowanie kosztów i przychodów, papierologia i kontrole Sanepidu. Ważne jest również odpowiednie zaprojektowanie pomieszczenia przeznaczonego na lokal gastronomiczny. Mimo że w ostatnich latach w Polsce lokale z różnorodną kuchnią stały się wyjątkowo modne i każdemu wydaje się, że mógłby takie atrakcyjne miejsce otworzyć u siebie w mieście, autorzy „Gastrobandy” szybko wyprowadzą cię z błędu.
Czego jeszcze dowiesz się po zapoznaniu z gastro-lekturą? Poznasz grzeszki ludzi pracujących w gastronomii, stosunek Kamila Sadkowskiego do kulinarnych celebrytów i… sprawdź sama!
Sandra Wróbel
(sandra.wrobel@dlalejdis.pl)
Jakub Milszewski i Kamil Sadkowski, Gastrobanda, Sopot – Warszawa, Smak Słowa, Agora SA, 2016
Komentarze