Główna bohaterka Gaja musi zbudować swoje życie na nowo. Po rozstaniu z mężem, który znęcał się nad nią psychicznie, postanawia odnaleźć sens życia i dać sobie szansę na to, co nowe i dobre. Przeszłość oczywiście daje o sobie znać, psychika człowieka nie zmienia się przecież z dnia na dzień. Potrzeba ogromnej siły i cierpliwości, by podnieść się z popiołów. Gai nie pomaga w tym trudna i skomplikowana sprawa rozwodowa oraz fakt, że sprawy jej męża, jak i wspomnienia, ciągle wracają. Co ważne, Gaja jest z zawodu policjantką i na naszych oczach rozwiązuje skomplikowaną sprawę kryminalną, co niezwykle uatrakcyjnia fabułę.
Czytając powieść, naprawdę dogłębnie poznajemy psychikę głównej bohaterki, co dla mnie jest ogromną zaletą. Lubię fabułę, która nie tylko skupia się na wydarzeniach, ale także pozwala wejść w buty postaci i spojrzeć na wszystko jej oczami. Bez wątpienia ta sztuka udała się autorce. Nie unika ona trudnych tematów, przedstawia je autentycznie, a emocje bohaterów stają się naszymi. Myślę, że nie da się tego opisać słowami, trzeba sięgnąć po książkę i wczuć się w jej treść. Czy można odnaleźć szczęście po stracie, czy możliwe jest, żeby zacząć wszystko na nowo i czy pomimo traumy da się odkryć w swoim życiu tę iskierkę nadziei… Halik zadaje trudne pytania i mamy poczucie, że wspólnie z nami próbuje znaleźć na nie odpowiedzi. Bardzo podobały mi się rozdziały, w których opisano wizyty bohaterki u psychologa. Pozwalały one nie tylko poznać ją jeszcze lepiej, ale też zbudowały moją więź z Gają, pokazały, że to nie tylko bohaterka literacka, ale kobieta taka jak my wszystkie.
Muszę zaznaczyć, że w książce jest sporo wątków religijnych. Gaja jest osobą wierzącą, która zwraca się do Boga o pomoc, rozmawia z nim. Myślę, że te rozmowy, czy może modlitwy są naprawdę ciekawym zabiegiem literackim. Dzięki nim możemy poznać inspirujące prawdy życiowe, nad którymi warto się pochylić. Szczególnie utkwił mi w głowie cytat: „Podobno nie ma początku i końca, jest tylko ciągły proces doświadczeń”. Takich cytatów jest w tej książce bardzo dużo. Warto usiąść, przeczytać, odnaleźć je i wywnioskować z nich to, co ważne dla nas. To nie tylko książka, która ma opowiedzieć jakąś historię, ale także skarbnica naprawdę ważnych i mądrych aforyzmów.
Styl autorki jest prosty, książkę czyta się szybko, jest sporo dialogów, a rozdziały są dość krótkie. Nieco ponad 250 stron, więc jest to powieść idealna na smutny, jesienny wieczór. Będzie też dobrym pomysłem na świąteczny prezent dla osób, które lubią w powieściach nie tylko samą historię, ale też płynącą z niej naukę i przesłanie. W skali ocen szkolnych daję autorce solidne pięć z plusem!
Elżbieta Kaźmierowska
(elzbieta.kazmierowska@dlalejdis.pl)
Aneta Halik, „Gdy gaśnie uśmiech”, Novae Res, 2024.
Komentarze