Sławek, pilarz, mieszka w niewielkiej miejscowości, w której wiedzie zupełnie zwyczajne życie. Pewnego zimowego poranka dostrzega pod drzewem zwłoki dziewczyny. Od tego czasu jego codzienność zmienia się – koncentrując jego myśli wokół wąskiego zakresu tematów. Okazuje się, że ofiara chodziła do jednej klasy z Waldkiem, synem Sławka. W ten sposób ojciec i syn znajdują się w kręgu podejrzanych. Po czasie w miasteczku dochodzi do kolejnej zbrodni. Tylko że tym razem zidentyfikowanie ofiary okazuje się niemożliwe ze względu na liczne okaleczenia. I choć wydawać by się mogło, że sprawa wymaga szybkich i zdecydowanych kroków, to śledczym wcale nie zależy na ustaleniu faktów. W końcu jasne staje się, że ci, którzy chcą, by prawda wyszła na jaw, zapłacą za to bardzo wysoką cenę.
Już sama historia wymyślona przez autora sprawia, że jego książka wydaje się niezwykle interesująca. Co więcej, nawet tytuł sugeruje, że ta lektura będzie naprawdę dobra – a przynajmniej ciekawa. „Gdyby drzewa mogły mówić” to opowieść o nieoczywistościach, trudnych relacjach, ojcowskiej miłości i problemach, które trudno pokonać. To historia, która została opisana w sposób szczególny: intrygujący i tym samym niezwykle wciągający. To, co w niej wyjątkowe, to także bohaterowie – tak bardzo wyraziści, konkretni, ale bez zbędnego przerysowania.
Czy warto zatem sięgnąć po książkę „Gdyby drzewa mogły mówić”? Zapewniam, że jej lektura daje dużo satysfakcji. Bo gdyby drzewa mogły mówić, to przecież opowiedziałby tak wiele historii, które skrywają przez lata.
Alicja Swedura
(alicja.swedura@dlalejdis.pl)
Hubert Malek, „Gdyby drzewa mogły mówić”, Novae Res, 2023
Komentarze