“Gehenna, czyli dzieje nieszczęśliwej miłości” - recenzja

Recenzja książki “Gehenna, czyli dzieje nieszczęśliwej miłości”.
Kiedy otrzymałam książkę “Gehenna, czyli dzieje nieszczęśliwej miłości” przygotowałam się na długą, ckliwą historię, która poruszy we mnie tę najgłębszą strunę romantyzmu.

Oswojona już z twórczością Heleny Mniszkówny, przede wszystkim ze względu na największe jej dzieło “Trędowata”, która jest moim zdaniem najpiękniejszą opowieścią o miłości, spodziewałam się podobnego tonu tej powieści. Jakże się myliłam! Może potwierdzić cytat z ostatniej strony książki: “Kobieta łkała, spazm tragicznego bólu wydzierał serce z piersi, lecz nie szumiały już nad nią, jak dawniej, królewskie korony temnohradaskich dębów”.

Główną bohaterką powieści jest nastoletnia Andzia Tarłówna, wychowywana jedynie przez ojczyma Teodora Kościeszę. W książce nie zdziwi nas stosunek córki do ojczyma. Ma ona do niego ogromny szacunek, stara się sprostać jego wymaganiom i kocha go miłością bezgraniczną. Podobnie sytuacja się ma w odwrotnym kierunku. Teodor dba o pasierbicę, jest czuły i kochający a chwilami nawet nadopiekuńczy. Dopiero w kolejnych rozdziałach powieści jesteśmy w stanie zrozumieć tę relację, która (jak na historię opisywaną w tamtych czasach) może nas mocno zaskoczyć. Andzia dopiero po czasie rozpoznaje, iż więź z ojczymem nie jest stosowną dla dorastającej kobiety, a to wszystko dzięki Andrzejowi - młodzieńcu, w którym się zakochuje. Mimo sprzeciwów Teodora, Andzia robi wszystko, aby wraz z Andrzejem stanąć na ślubnym kobiercu i wspólnie kroczyć przez życie. Niestety ślub nie dochodzi do skutku w wyniku tragicznej śmierci narzeczonego. W taki sposób rozpoczyna się historia Andzi i jej dzieje. Dzieje nieszczęśliwej miłości.

Styl pisania autorki, Heleny Mniszkówny, charakteryzuje się bardzo bogatym słownictwem. Opisy natury, polowań, pomieszczeń przenoszą nas w pełni w czasy lat dwudziestych, gdzie kobiety były niczym porcelanowe laleczki, a panowie szarmanccy i kurtuazyjni. Czytając tę powieść można zatopić się w całości, odczuwając błogość. Odnosi się nawet wrażenie, że w tamtym okresie czas płynął wolniej. Portrety bohaterów, charakterystyczne spotkania (chociażby na polowaniach), wspólne spokojne spacery niesamowicie kontrastują się z losami Andzi i innych bohaterów książki. „Gehenna, czyli dzieje nieszczęśliwej miłości” to nie tylko melodramatyczna powieść. To również tematy o seksualności kobiet, ich pożądaniach, trudnych wyborach i głęboko skrywanych uczuciach. Sądzę, że w tamtych czasach książka musiała być bardzo kontrowersyjną pozycją, chociażby ze względu na zawarty w niej erotyzm i podjęcie tematu niegodzenia się kobiet na życie bez miłości oraz samodzielne podejmowanie przez nie decyzji.

Nie można również nie zauważyć pięknego wydania tej książki, która już od okładki wprowadza nas w tamtą epokę, napawając sentymentalizmem i wrażliwością, przygotowując do lektury. Mimo ponad siedmiuset stron książkę czyta się niezwykle szybko i miło, w szczególności przy chłodniejszych wrześniowych wieczorach.

Czytając powieść „Gehenna, czyli dzieje nieszczęśliwej miłości”, ponad sto lat po jej premierze, nietrudno wysnuć wniosek, iż pomimo ogromnych zmian na świecie i podejścia kulturowego, każdy człowiek stworzony jest do jednej rzeczy: dawania miłości. Zaburzenie tej potrzeby, niestety wiąże się z ogromnym bólem i wewnętrznym niespełnieniem. Dokładnie tak, jak w przypadku Andzi Tarłówny.

Katarzyna Krawczyk
(katarzyna.krawczyk@dlalejdis.pl)

Helena Mniszkówa, “Gehenna, czyli dzieje nieszczęśliwej miłości”, Wydawnictwo Zysk i S- ka, Poznań 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat