„George i błękitny księżyc” - recenzja

Recenzja książki „George i błękitny księżyc”.
Niekończące się przygody chłopca w niekończącej się przestrzeni. Czy zachwyt też się nie kończy?

Skierowana do dzieci zainteresowanych wszechświatem seria o George’u stworzona przez Lucy i Stephena Hawkingów urzekła mnie i jestem z nią na bieżąco. Kolejny tom musiałam więc przeczytać, gdy tylko się pojawił.

„George i błękitny księżyc” to kolejna część z cyklu książek dla dzieci napisanych wspólnie przez Stephena Hawkinga i jego córkę Lucy. George wraz z przyjaciółką Annie stają przed życiową szansą. Zostają przyjęci do programu dla astronautów, który przygotowuje młodych ludzi do załogowej misji na Marsa w przyszłości. Na obozie szkoleniowym dochodzą ich jednak słuchy, że zarówno na Ziemi, jak i w przestrzeni kosmicznej dzieją się dziwne rzeczy. Dowiadują się o utajonych misjach kosmicznych, a ich trening zaś staje się coraz bardziej przerażający.

Główni bohaterowie, dobrze znani z poprzednich części, stają przed nowym zadaniem, które wydaje się być spełnieniem ich marzeń o uczestnictwie w najnowszych odkryciach naukowych. Od początku pojawiają się więc nawiązania do treści poprzednich tomów, jednak nie w takim stopniu, by uznać ich znajomość za niezbędną.

Ciekawych małych odkrywców nie sposób nie lubić od pierwszych stron. Wykazują się zaradnością, pomysłowością, a i humoru im nie brak. Są integralną częścią zaskakującej, chwilami zwariowanej fabuły. Ta, choć dynamiczna i naprawdę nieziemska, trzyma się realiów, a dodatkowo urozmaicają ją fragmenty tekstów naukowych. Książka na przemian więc rozbudza ciekawość, po czym ją zaspakaja. Wyjaśnia niektóre kwestie związane ze wszechświatem, które mogłyby młodego czytelnika zainteresować. Hawkingowie poruszyli takie, których we wcześniejszych tomach nie było, a więc np. o hibernacji w kosmosie. Tym samym pokazują, że warto pytać i szukać odpowiedzi, bo kosmicznych tematów nie brakuje.

Książka została napisana przystępnym, ładnym językiem. Powinien trafić do dzieci. Dorosłego czytelnika także usatysfakcjonuje. To dobry tytuł do wspólnego odkrywania. Wydaje się być skierowana do dzieci w wieku wczesnoszkolnym, bo skupia się głównie na treści. Wydanie jest bowiem porządne, estetyczne, choć bardzo prostych, schematycznych ilustracji znajduje się w nim niewiele.

„George i błękitny księżyc” to kolejna dobra powieść dla dzieci z tej serii. Na pewno z łatwością zainteresuje najmłodszych tematyką kosmosu, a tych już zainteresowanych usatysfakcjonuje. Sformułowanie „bawi i uczy” pasuje w tym wypadku idealnie.

Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)

Lucy i Stephen Hawking, „George i błękitny księżyc”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2021.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat