„George i poszukiwanie kosmicznego skarbu” - recenzja

Recenzja książki „George i poszukiwanie kosmicznego skarbu”.
Poszukiwanie kosmicznego skarbu to zajęcie dla dużych i małych.

Odkąd pamiętam intrygowała mnie fizyka i kosmos. Zawsze też lubiłam Stephena Hawkinga i innych uczonych, chcących spopularyzować tę tematykę. Uważam, że warto. Nigdy też nie wyrosłam z książek dla dzieci, a jako osoba uważająca, że najmłodszych należy traktować jak „małych ludzi”, a nie jak osoby niespełna rozumu, zawsze przyklasnę, gdy pojawia się pomysł zainteresowania ich jakimś ambitniejszym tematem. Stąd u mnie ogromne zainteresowanie m.in. tym tytułem.

„George i poszukiwanie kosmicznego skarbu”to kolejna część cyklu. George’owi zrobiło się smutno na wieść o przeprowadzce Annie do Stanów Zjednoczonych. Jej ojciec dostał tam nową pracę związaną z poszukiwaniem życia w kosmosie. Jednak to z dziewczynką ponoć skontaktowali się kosmici, ostrzegając ją. George wraz z przyjaciółmi, w tym nową postacią – irytującym Emmettem – wyruszył jej na pomoc. Gdzieś w Galaktyce czekał na całą tę ekipę skarb. Pozostało go tylko znaleźć.

Widać, że książka jest gruba, jednak nie wynika to tylko z jej treściwości, a z tego, jak ją skonstruowano. Otóż sama historia dla dużych i małych została napisana inną czcionką. Ta jest duża, przystępna, ułatwiająca czytanie, co stanowi ogromny plus. Co więcej, epizodycznie pojawiają się proste, acz estetyczne ilustracje. Całość nie wydała mi się nimi przeładowana. Kolejną zaletę stanowią prawdziwe zdjęcia wszechświata np. mgławic, galaktyk. Wybrano piękne i zachwycające, które wydają się wręcz bajkowe. Mimo tego nie jest to tylko „lekka historyjka z ładnymi obrazkami”, a porządna dawka wiedzy. Z samej treści można się sporo o wszechświecie dowiedzieć, a co więcej – i to na pewno ucieszy wszystkich dorosłych czytelników – wzbogacono ją o rzetelne naukowe eseje różnych uczonych. Te również napisano tak, by nawet do czytelnika mającego małą wiedzę, trafić. Trochę bardziej fachowe słownictwo nie męczyło, a dzięki obrazowym porównaniom nikt nie powinien mieć z nimi problemu. W powieści poświęcono sporo miejsca na wyjaśnienie poszczególnych zjawisk, dzięki czemu wiadomo, o czym się czyta. Wiek bohaterów dodatkowo ułatwił proste tłumaczenie.

Sama historia również od razu wciągała. Tym, co od pierwszych stron bardzo mi do gustu przypadło, były relacje między bohaterami. Zżyci ze sobą przyjaciele oraz Annie i Eric, między którymi dosłownie czuć ciepło, wydawali się bardzo naturalni. Mimo że to uczestnicy zdarzeń, które w naszych życiach nie występują, wydawali się bardzo w tym autentyczni. George’owi i jego przyjaciółce nie brak beztroski, ale też zaangażowania w to, co robią. Pełni zapału, pozytywni bohaterowie podkręcali chęć zdobywania wiedzy. Wydaje się to ogromnym plusem, gdy na książkę trafi osoba młoda. Zaskakująca fabuła pełna dynamicznych zwrotów powinna takową wciągnąć na dobre. Były momenty, w których uśmiechałam się do stron; były takie, w których moje brwi szybowały wysoko. Lekkość pisania Lucy Hawking nie przestaje mnie zaskakiwać. To było wciągające i po prostu bardzo lekkie w obcowaniu, mimo że ani przez chwilę nie odebrałam książki jako banalną.

Książka zdobyła moje uznanie. Mimo iż została skierowana do młodych odkrywców świata, „George’a i poszukiwanie kosmicznego skarbu” napisano, traktując czytelnika poważnie. Hawkingowie chyba po prostu czuli, że także dzieci nie lubią, gdy traktuje je się jak istoty niespełna rozumu. Nie zabrakło więc problemów i wyzwań związanych ze sprawami bardzo nam bliskimi, a więc przyjaźnią, miejscem zamieszkania. Fabuła trzymała się realiów… w zasadzie zaskakującego nas wszystkich, także badaczy, uczonych, a już na pewno dzieci, świata. Nieprawdopodobne pole, po jakim poruszali się niezwykle inteligentni autorzy, a więc niezwykłość odkryć, jakie ludzkość dokonała ostatnio w kosmosie, było doskonałą bazą pod pomysłowo wykreowaną historię młodych, spragnionych odkryć, ludzi. Kosmici, którzy pojawili się wraz z kolejnymi stronami, świetnie pasowali do tego wszystkiego. Zostali wprowadzeni do życia bohaterów po prostu jako kolejny wątek, a nie coś szokującego. Nie byli bowiem istotą książki, a po prostu elementem składowym złożonej, trochę szalonej historii.

To książka dla każdej grupy wiekowej. Jest o ambicjach i odkryciach, budzi chęć do dalszego odkrywania, jak i po prostu do uczenia się. Pokazuje, że nauka nie jest nudna i nigdy nie jest na nią za wcześnie czy za późno. To jednak nie tylko „motywator”, ale też po prostu dobra, zaskakująca powieść dla młodych osób, zainteresowanych światem. Sporo w niej o relacjach międzyludzkich, podkreślana była ich waga. Wartości takie jak miłość i przyjaźń, a także intrygujący świat, który nas otacza, czyli niebagatelne odkrycia i szokujące pomysły – wszystko to tu odnalazłam. Niewiele jest książek rzeczywiście uniwersalnych, są bowiem trudne do napisania. Ta… niewątpliwie jest uniwersalna i to w szeroko rozumianym, bardzo pozytywnym kontekście.

Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)

Lucy i Stephen Hawking, „George i poszukiwanie kosmicznego skarbu”, Zysk i S-ka, 2019.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat