Gerritsen mistrzynią romansu kryminalnego?

Recenzja książki „Osaczona”.
„Osaczona” to zdecydowanie powieść dla kobiet, a nie mężczyzn.

Tess Gerritsen, wiele lat temu, gdy pracowała jeszcze jako lekarka, lubiła wolne chwile spędzać przy lekturze powieści sensacyjnych lub science-fiction. Dlaczego więc sama,  jako pisarka, zdecydowała się na fabułę lżejszą, trącącą na kilometr tanim romansem? Ona sama upatruje odpowiedzi na to pytanie w przypadkowym podarunku pacjentki, która wręczywszy jej całą torbę ckliwych romansów, obudziła w niej niespodziewanie, potrzebę czytania o romantycznych uniesieniach posągowych bohaterek.

Tess Gerritsen postanowiła ubarwić swe powieści, dołączając do wątku romansowego, elementy zagadki kryminalnej, zazwyczaj niezbyt trudnej do rozwiązania, ale za to niezwykle niebezpiecznej dla swoich bohaterek. Schemat zazwyczaj jest ten sam. Młoda, choć z pewnością 30+ kobieta, zostaje uwikłana w tajemnicze morderstwo, zaginięcie, szantaż, czy też romans. Gdy rozpoczyna śledztwo, mające na celu oczyszczenie jej, lub kogoś jej bliskiego z zarzutów, staje w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa. Wtedy właśnie do pomocy pięknej i bezbronnej kobiecie, oddelegowany zostaje przystojny, oraz samotny mężczyzna, który wzbudza w naszej bohaterce tak wiele emocji, że mogłaby ona nimi obdarować kilkanaście innych osób dookoła.

Oczywiście w tego typu powieściach, warunkowo na końcu muszą paść magiczne słowa miłości, sprawca zostaje osądzony, a nasi bohaterowie, choć lekko posiniaczeni, zmęczeni i niewyspani, patrzą z nadzieją w świetlaną, bo w końcu wspólną przyszłość.

Sądząc z powyższego opisu, zdawać by się mogło, że nie należę do grona fanów ani powieści sensacyjno-romansowych, ani Tess Gerritsen. Nie do końca jest to prawdą. Owszem, zdecydowanie chętniej sięgam po publikacje „wyższych lotów”, ale która kobieta, nie lubi czasem, chociażby raz w roku, oddać się lekturze tak przyjemnej, tak umilającej czas, tak banalnej, niewymagającej myślenia i wytężania umysłu, jak na przykład „Osaczona”?

Nie da się też zaprzeczyć, że Tess Gerritsen jest naprawdę dobra w tym, co robi. To modelowy przykład pisarki romansu kryminalnego, książki, która potrafi „wciągnąć” i dać chwilę zapomnienia czytelniczkom. „Osaczona” to zdecydowanie powieść dla pań, a nie panów, choć trzeba przyznać, że zachowana została właściwa proporcja pomiędzy ogromnymi pokładami emocji i romantycznych uniesień, a wartką i nie do końca przewidywalną akcją. Przy tym wszystkim lektura lekka i tak przyjemna, że chciałoby się zostać, choć przez chwilę, bohaterką z powieści Tess Gerritsen.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Tess Gerritsen, „Osaczona”, Wydawnictwo MIRA, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat