„Głębia” - recenzja

Recenzja książki „Głębia”.
Łomianki pod Warszawą. Zaginięcie dziewczynki. Zdesperowany nastolatek i poszukiwania sprawcy. Lodowata istota i jej beznamiętne oczy. Czy ta historia wydarzyła się naprawdę?

Lata dziewięćdziesiąte. Czasy, w których nie można było jednocześnie rozmawiać przez telefon stacjonarny i korzystać z internetu. Wypożyczalnie kaset VHS przeżywały swój rozkwit. Kamil Gołąb jest nastolatkiem, który mieszka z rodzicami w Łomiankach pod Warszawą. Jego historia mogłaby się nie różnić od innych. Niestety we wczesnym dzieciństwie traci ojca, niedługo później dochodzi do zaginięcia siostry i do dziś nie wiadomo, co się z nią stało. Życie Kamila zaczyna przypominać nieustanne śledztwo. Tworzy mapy, przeszukuje pustostany i zwraca uwagę na każdy szczegół. Kiedy zaczyna tracić nadzieję pojawia się pewien ślad, który może zmienić wszystko. W tle zagrożenie powodzią, pomoc potrzebującym ludziom, ale też zwykłe życie nastolatków i pierwsze miłości.  

Andrzej Wardziak zabiera nas w podróż do przeszłości i to chyba jest najciekawsze w „Głębi”. To czasy w których telefony komórkowe były bardzo drogie i nie każdy mógł sobie pozwolić na taki luksus. Zdobywanie wiedzy również nie było takie łatwe. Wycieczki do biblioteki mogły być bezcelowe, a ze względu na wyrwane strony w książkach nie można było się niczego dowiedzieć.

Akcja „Głębi” toczy się bardzo powoli i podczas czytania chciałoby się przyśpieszyć cały proces rozwiązania zagadki. Nie oznacza to, że zakończenie jest zaskoczeniem, przeciwnie, już w połowie książki można się go domyślić. Mimo tego Andrzej Wardziak ma umiejętności skonstruowania opowieści, po którą chce się sięgnąć każdego wieczoru i utwierdzić się w przeświadczeniu, że finał jest do odgadnięcia. Historia jest opowiedziana tak, że chce się ją przeczytać. Świadczy to o solidnym warsztacie pisarskim autora „Głębi”, który potrafi utrzymać zainteresowanie. Brakuje jednak pogłębienia psychologicznego bohaterów, sylwetki są spłycone, do tego stopnia, że czytelnik ciągle czeka na element zaskoczenia, który się nie pojawia. Momentami, zwłaszcza po dialogach można wywnioskować, że to powieść dla młodzieży by już za chwilę „Głębia” mogła aspirować do kryminału. Mimo tych przeskoków książkę czyta się bardzo szybko.

Andrzej Wardziak chciał zrekompensować czytelnikom słaby początek i na zakończenie przygotował wielki finał. Osoby nieznające tej historii z platformy Netflix z pewnością będą zachwycone. Dla mnie był to znajomy motyw i szkoda, że nie udało się stworzyć czegoś świeżego, by wbić czytelnika w fotel, bo na to czekałam. Tak naprawdę to zakończenie jest najbardziej rozczarowujące, do tego brakuje pogłębionego opisu postaci, psychologicznego obrazu rozpadu rodziny, ale też głównego bohatera.

Myślę, że jest ogromny potencjał w prozie Andrzeja Wardziaka, nie da się przecież wciągnąć czytelnika w powieść, bez odpowiedniego przygotowania warsztatowego. Czekam zatem na kolejne próby opowiedzenia historii w swoim stylu.

Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)

Andrzej Wardziak, „Głębia”, Skarpa Warszawska, Warszawa 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat