Tymon ciężko pracuje w Szwecji, dni upływają mu na tęsknocie i oczekiwaniu na przyjazd ukochanej Nadii. Praca na budowie mocno go doświadcza, a samotność sprawia, że dni niesamowicie się dłużą. Gdy w końcu nadchodzi dzień spotkania z dziewczyną, coś zaczyna się psuć. Nadia jest zła, rozdrażniona, nagle zachowania Tymona zaczynają ją irytować, nic nie przypomina obiecywanej przed spotkaniem sielanki. Pewnego dnia kobieta niespodziewanie znika. Poszukiwanie dziewczyny i próba walki o jej uczucia staną się głównym celem życia Tymona. Szwecja – Norwegia – Polska – Ukraina… Mężczyzna będzie musiał przebyć naprawdę długą drogę nie tylko w celu odnalezienia ukochanej, ale przede wszystkim, by w tym całym zamieszaniu spróbować odnaleźć drogę do samego siebie.
Tymon to człowiek „nakręcony na miłość”, kierowany szałem zdobycia serca ukochanej kobiety, a jak wiadomo obsesja nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. Nadia to natomiast jedna z bardziej irytujących postaci literackich. Motywacje jej działań zostają przez autora wyjaśnione, ale pomimo tego mocno działała mi na nerwy. Miłość w tej powieści ma dwa oblicza – jedno piękne, polegające na rozmowach, spędzaniu razem czasu, podróżach, wzajemnym zrozumieniu, tęsknocie, natomiast drugie – obsesyjne, niebezpieczne, prowadzące do całkowitego opętania myśli. Fabuła opiera się także na temacie wojny osadzonym na dwóch płaszczyznach – wojna, która dzień w dzień rozgrywała się w duszy Tymona oraz wojna dosłowna – za naszą wschodnią granicą, ponieważ tam też główny bohater trafi i będzie próbował przeżyć.
To na pewno nie jest książka do czytania na leżaku przy wtórze szumu fal, to nie jest książka służąca zrelaksowaniu się czy lekka narracja obyczajowa. Spodziewałam się powieści psychologicznej z nutką romansu, otrzymałam niesamowity ładunek emocjonalny i tak mocno wczułam się w psychikę głównego bohatera, że odniosłam wrażenie, że sama trafiłam pod tytułową powierzchnię i miałam trudności z zaczerpnięciem tchu. Miłość potrafi nas zaprowadzić w najmroczniejsze zakamarki naszej psychiki, może nas doprowadzić do utraty zdrowia fizycznego, psychicznego. I nawet jeżeli dostajemy szansę na szczęście, nie zawsze umiemy, po lawinie negatywnych doświadczeń, z tej szansy skorzystać.
To powieść dla wielbicieli obyczajówek z mocno rozwiniętym wątkiem psychologicznym, powieść trudna, niosąca przesłanie. Dodatkowym atutem są literackie podróże. Będziecie mogli wspólnie z bohaterami spędzić czas w Szwecji, podróżować z Tymonem motocyklem po norweskich drogach, ale także trafić w sam środek wojny w Ukrainie. Polecam powieść z całego serca. Dobry pomysł osadzony w dzisiejszych realiach poskutkował naprawdę świetną historią, od której trudno się oderwać.
Elżbieta Kaźmierowska
(elzbieta.kazmierowska@dlalejdis.pl)
Konrad Makarewicz, „Głęboko pod powierzchnią”, Novae Res, Gdynia 2023 r.
Komentarze