„Głodnemu trup na myśli” – recenzja

Recenzja książki „Głodnemu trup na myśli”.
Komedie kryminalne rządzą się swoimi prawami. Niby jest nieboszczyk, jest morderca, ale do rozwiązania zagadki powinniśmy dojść z uśmiechem na ustach.

Na klatce bloku w niewielkiej miejscowości znaleziono ciało kobiety. Na pewno nie lokatorki, choć kilka razy mieszkańcy widzieli ją w pobliżu. Okazało się, że była to kuracjuszka z ośrodka leczenia zaburzeń odżywiania, która przyjechała tu prosto z Ameryki. Do rozwiązania zagadki tajemniczego morderstwa stają Mikołaj – miejscowy policjant, Magda – jego nowa dziewczyna, która marzy o tym, by założyć agencję detektywistyczną oraz Paweł – dziennikarz i były chłopak Magdy, któremu bardzo zależy na odzyskaniu względów ukochanej. Jeśli do tego dodamy pewną zakochaną w zbrodniach i duchach dziewczynkę, ciotkę, która z niezachwianą pewnością siebie przygotowuje się na koniec świata i jej siostrę – damę nieco przewrażliwioną na swoim punkcie, to łatwo można się domyślić, że szykuje się prawdziwa mieszanka wybuchowa.

A jednak coś nie wypaliło. Zamiast dobrze się bawić, śmiać z komizmu sytuacyjnego, kibicować młodym detektywom, u mnie ze strony na stronę wzrastało poczucie irytacji. Denerwowały mnie kreacje bohaterów (nie udało mi się polubić absolutnie nikogo, każda z postaci została przez autorkę wyposażona w cechy czy zachowania, które momentami wręcz degustowały). A jeśli miałabym jednym słowem opisać bohaterów książki Iwony Banach, to użyłabym określenia: głupi. Wszyscy, bez wyjątku. I ja rozumiem, że komizm sytuacyjny można budować między innymi na opacznie rozumianych wypowiedziach, problemach komunikacyjnych, ale w tej książce prawie każdy dialog sprowadzał się do tego, że nikt nie potrafił wyciągnąć z niego nawet najbardziej oczywistych wniosków. Bawić to może przez dwie, no może dwanaście stron, ale przez 350? Nawiązując do tytułu książki – ten żart szybko się przejadł i stał się bardzo (ale to bardzo) odgrzewanym kotletem.

Drażniły mnie także wyraźne luki w fabule (do pewnych wniosków dochodzono ot tak, niekiedy nie było na to żadnego logicznego wytłumaczenia – wczytajcie się choćby we fragment dotyczący rozszyfrowywania amerykańskich nazwisk), a już najszerzej otworzyłam oczy ze zdumienia na samym końcu książki, gdy zagadka została rozwiązana. Nie chodziło jednak o to, kto zabił, a o to, w jaki sposób policjant tłumaczy nam powody i cały ciąg przyczynowo-skutkowy. Najbardziej ciekawiło mnie to, skąd on w ogóle tak nagle to wszystko wie?

Jednak chyba tym, co najbardziej popsuło mi lekturę tej książki były pewne wstawki, komentarze autorki, czasem bardzo krzywdzące i nieprzemyślane, utrwalające stereotypy, które nie wnosiły nic do poziomu śmieszności tej opowieści. I taka niefrasobliwość Iwony Banach w zamiataniu pod dywan sytuacji, które moim zdaniem były po prostu niebezpieczne.

"Głodnemu trup na myśli" to druga część przygód głównych bohaterów, których czytelnicy mieli okazję poznać w książce "Niedaleko pada trup od denata". Jeśli pierwszej części nie czytaliście, to mam dla Was dobrą i złą wiadomość: dobra jest taka, że cześć drugą można właściwie czytać jako samodzielną książkę (ja części pierwszej nie czytałam i poradziłam sobie bez problemów z bohaterami i wątkami tej kontynuacji). Zła wiadomość dotyczy tego, że Iwona Banach trochę nam spojleruje rozwiązanie zagadki z części pierwszej. Jeśli więc z jakiegoś powodu, po przeczytaniu "Głodnemu trup na myśli", zapragnęlibyście powrócić do początków przygód Magdy, Pawła i Mikołaja, to czytelnicza rozrywka może być już nieco mniejsza.

Warsztatowo książka zdecydowanie spełnia założenia komedii kryminalnej: autorka ma talent do lekkiego pisania, dzięki czemu opowieść czyta się szybko i łatwo się dać wciągnąć w ten pełen absurdów świat. Akcja jest dość wartka, można więc dla czystej rozrywki za nią podążać. Ja niestety nie bawiłam się przy książce tak, jak bym tego oczekiwała, jeśli więc miałabym tę książkę polecić, to tylko przez wzgląd na łatwość, z jaką Iwona Banach żongluje słowami.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Iwona Banach „Głodnemu trup na myśli”, Wydawnictwo Dragon Bielsko-Biała 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat