„Gniazda” – recenzja

Recenzja książki „Gniazda”.
Cztery kobiety i On…

Każdy zastanawia się teraz „jak to, cztery kobiety i jeden mężczyzna?”. Historia właśnie mówi o piątce młodych ludzi, których coś połączyło.

Szczerze nie dawałam sobie większych szans na przeczytanie tej książki. Nie lubię fantastyki, nigdy nie lubiłam, ale po przeczytaniu kilku stron tak mnie zaintrygowała, że postanowiłam zostać z bohaterami do końca tego tomu. Nie żałuję poświęconego czasu. Poznałam młodych ludzi, którzy są sobie bliżsi niż myślą i bliżsi niż ja sama myślałam.

Książka zaczyna się zupełnie niewinnie. Młoda kobieta o imieniu Rose podczas biegania skręca kostkę. Na ratunek przybywa Jack. Mężczyzna przystojny o przenikliwym spojrzeniu. Wszystko wydawać się mogło w porządku, gdyby nie to, że Rose czuła przy nim dziwną siłę, dreszcz, który przeszywał jej całe ciało. Nie potrafiła tego wytłumaczyć samej sobie co czuje. Jack zakłada jej opatrunek i zaleca dziewczynie kąpiel, a potem nocleg. Dziewczyna zgadza się, ponieważ jej chłopak Richard nie zjawił się po nią tak jak go prosiła. Obudziła się wypoczęta i bez bólu nogi. Wróciła do domu, troszkę zagubiona, ale szybko wróciła do rzeczywistości. Uświadamia sobie, że zostawiła u niego swoje rzeczy i postanawia po nie wrócić. Kogo tam spotyka? Trzy młode piękne kobiety. Zeni, Monicę i Anne, były współlokatorkami Jacka. Przyjęły ją bardzo ciepło i życzliwie. Rose poczuła przy nich ten sam dreszczyk na całym ciele, który czuła kiedy był blisko niej Jack.

Tak kobiety zaprzyjaźniają się i stają się jednością. Wspólne tematy, spędzony czas, talenty. Wszystkie kochały Jacka, tak twierdziły.

Zdradzę Wam jeszcze jedno – każda z kobiet miała znamię na ciele. Rose miała różę na piersi, a pozostałe kobiety także charakterystyczne znamiona, ale jakie musicie sami znaleźć odpowiedź.

Jack jako młody człowiek uległ poważnemu wypadkowi. Zginęli wtedy jego rodzice. Po jakimś czasie zauważył, że na jego piersiach zaczęły pojawiać się znamiona. Jako dorosły już mężczyzna spotkał na swojej drodze cztery kobiety o takich właśnie znakach na ciele. Po jakimś czasie do każdego z nich dociera, że zostali naznaczeni przez obcych. Próbują dowiedzieć się jak do tego doszło i jaki jest tego cel.

Czekam, aż drugi tom trafi w moje ręce. Na pewno z takim samym zapałem jak pierwszy przeczytam go i mam nadzieję, że równie pozytywnie mnie zaskoczy.

Monika Pawlak
(monika.pawlak@dlalejdis.pl)

Piotr Walczak, „Gniazda” Tom 1, Gdynia, NOVAE RES , 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat