„Golem i dżin. Część II” – recenzja

Recenzja książki „Golem i dżin. Część II”.
Wydaje się wam, że znacie Nowy Jork – miasto pełne ludzi o różnych kulturach, językach, przekonaniach? Miasto nowoczesności i postępu? Po tej lekturze zobaczycie, jak bardzo się myliliście…

Pierwsza część powieści „Golem i dżin” była debiutem jej autorki, Helene Wrecker. Książka spotkała się z ożywionym i bardzo pozytywnym przyjęciem ze strony recenzentów i fanów gatunku fantasy. Z tym większą niecierpliwością – i niepokojem, czy część druga dorówna pierwszej – wszyscy czekali na dalszą część przygód niezwykłych bohaterów w zwykłym świecie. Nie zawiedli się.

Na dachach przy ulicy Prince Street życie rozkwita dopiero wieczorami. Wśród osób różnych narodowości i gwaru języków ze wszystkich stron świata chodzą golem i dżin. Chawa, kobieta stworzona z gliny po to, aby służyć swojemu panu, na co dzień zagniata ciasto w piekarni, a wieczorami odpoczywa od natłoku myśli, które pojawiają się w głowach ludzi dookoła niej. Ahmad, zrodzony wśród płomieni, zajmuje się przygotowaniem garnków i biżuterii u znajomego kowala – z tą różnicą, że robi to własnymi rękoma, bez żadnych narzędzi. Ich wieczorne spotkania są dla obojga odpoczynkiem od życia, które muszą wieść w tajemnicy przed otoczeniem. Co się stanie, gdy ich losy skrzyżują się z człowiekiem, od którego oboje byli niegdyś zależni? Czy łączenie się dwóch tak skrajnie rozbieżnych kultur ma w ogóle jakikolwiek sens? Ile można żyć, udając kogoś, kim się nie jest?

„Golem i dżin” to przede wszystkim książka fantasy – w świat znanego Nowego Jorku wplata się los dwójki niezwykłych, fantastycznych istot, znanych ludziom jedynie z legend. To także opowieść o tym, jak trudno dostosować się do otaczającego nas świata, gdy czujemy, że naprawdę, wewnątrz duszy, jesteśmy istotami znacznie różniącymi się tych, które spotykamy na ulicach. Nie chodzi tylko o różnice wynikające z fantastycznych porównań i mieszania światów – wewnętrzna wojna toczona przed golema i porywczość dżina to dwie rzeczy, które dotykają każdego człowieka. Choć to te dwie istoty są głównymi bohaterami, trudno jest zapomnieć sylwetki zwykłych ludzi, jakich spotykają oni na swojej drodze. Okazuje się bowiem nagle, że nie tylko niedoskonali ludzie mają wady – mają je również istoty nadprzyrodzone, w teorii - doskonałe.

Język, którym posługuje się Helene Wrecker, wciąga nas w magiczny, nieodkryty świat, który – zgodnie z obietnicą składaną przez lekturę – może czaić się tuż za rogiem, jeśli tylko dobrze spojrzymy. Doskonała fabuła i świetnie przygotowana warstwa językowa książki to jednak nie wszystko. Autorka zdaje się bez żadnych problemów szafować retrospekcjami, wprowadzając czytelnika w świat, w którym trudno rozpoznać, co może być prawdą, a co jednak jest fikcją. Świat ten nie ma żadnych granic, a przesycają go emocje, żądze i lęki. Świat golem i dżina nie jest pełen radości – wręcz przeciwnie, radość jest dla nich tym rzadziej odczuwalna, im dłużej przebywają  z ludźmi.

„Golem i dżin” to książka, którą można albo pokochać od pierwszych słów, albo znienawidzić. Nie ma tutaj miejsca na półśrodki. Świat przedstawiony i bohaterowie wykreowani z niezwykłą dbałością zapadają w pamięć i odciskają piętno na wrażliwości czytelnika. Zmuszają też do przemyśleń – czy bycie niezwykłym faktycznie jest tak pożądane, a bycie pospolitym – rozczarowujące?

Paulina Dudek
(paulina.dudek@dlalejdis.pl)

Helene Wrecker, „Golem i dżin. Część II”, Lublin, Fabryka Słów, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat