„Gołoborze” - recenzja

Recenzja książki „Gołoborze”.
Maciej Siembieda, mistrz łączenia faktów z fikcją, w swojej najnowszej powieści „Gołoborze” zabiera nas w samo serce Gór Świętokrzyskich, by zaserwować mroczną historię o nienawiści, która potrafi przetrwać pokolenia i wojnie, która tak naprawdę nigdy się nie skończyła.

Sercem tej jakże wciągającej historii jest konflikt dwóch zwaśnionych rodów, dla których honor i zemsta są ważniejsze niż jakiekolwiek prawo. Ich wielopokoleniowy spór to prawdziwa wojna domowa rodem z opowieści mafijnych, gdzie szeroko rozumiany „honor” to tak naprawdę pretekst do rozpętania krwawej wendety. W samym centrum tego koszmaru autor osadza młode pokolenie, które za wszelką cenę stara się wyrwać z tego piekła przemocy, waśni i bezwzględnych porachunków, których początki sięgają hen, daleko w przeszłość.

Dzięki osadzeniu akcji w środku Gór Świętokrzyskich pisarz mógł stworzyć niepokojącą atmosferę rodem z horrorów. Wiara w klątwy, zabobony, czary, a także w rodowe fatum na każdym kroku determinują działania bohaterów, przesycając całość mrokiem i niepokojem. Dawno nie czytałam tak sprawnego połączenia folkloru z mistycyzmem, a także bezlitosną analizą ludzkiej natury. Siembieda na przykładzie swoich bohaterów pokazuje, jak łatwo wyrwać człowieka z okowów „kultury”, jak niewiele trzeba, by ludzie stawali się dla siebie prawdziwymi bestiami, gorszymi niż te czające się w mroku świętokrzyskich lasów.

„Gołoborze” prowadzi czytelnika od czasów wojennych, przez PRL, aż do współczesności, każdą z tych epok naznaczając brutalnością, beznadzieją i mrokiem, tworząc zamknięte koło bezprawia. Autor pokazuje łatwość w postrzeganiu drugiego człowieka jako gorszego, pozwalając kolejnym pokoleniom na brutalność i pozorowanie walki o honor, a tak naprawdę na uczestniczenie w odwiecznym spektaklu bezsensownej przemocy.

Gęsta, niepokojąca atmosfera, poczucie beznadziei, swoisty fatalizm, jakim naznaczone są kolejne postacie i ich losy, sprawiają, że nie jest to lektura łatwa. Siembieda nie traktuje czytelnika z delikatnością, lecz wrzuca go w mroczny świat przedstawiony, gdzie historia małej społeczności jak w pigułce skupia w sobie wszystkie ludzkie słabości, nikczemności i przywary. Po raz kolejny pisarz udowodnił, że nie ma sobie równych w tworzeniu fascynujących, mrocznych opowieści, które wymykają się prostemu zaszufladkowaniu. 

Małgorzata Tomaszek

Maciej Siembieda, „Gołoborze”, Wydawnictwo Znak, Kraków, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat