Powieść można jednak czytać bez przeszkód nie znając poprzednich części, są one bowiem jedynie powiązane postaciami – policjantem Thomasem i jego przyjaciółką Norą. Para przyjaciół ponownie spotka się w niekoniecznie przyjemnych okolicznościach – podczas nocy świętojańskiej, istnego raju dla nastoletnich imprezowiczów, na wyspie dochodzi do wielu przykrych zdarzeń – zagubione, pijane nastolatki, czy córka partnera Nory, która nie wraca do domu to tylko wierzchołek góry lodowej. Noc pełna tańców i zabaw zbiera swoje ponure żniwo.
Powieść została napisana wprawnym piórem, narracja jest poprawna, a dialogi płynne i wartkie. Widać, że autorka dobrze przemyślała rys historii i konsekwentnie budowała według niego fabułę. Postacie występujące w historii wzbudzają sympatię i są solidnie wykreowane – żywe i niesztampowe, posiadające realistyczne cechy. Autorce nie można odmówić dobrego warsztatu, jak i ciekawego pomysłu – narracja została przepleciona relacjami kolejnych świadków. Dla każdego z nich noc ta wyglądała nieco inaczej, co ma istotny wpływ na dochodzenie.
„Gorączka chwili” została jednak nazwana kryminałem według mnie mocno na wyrost. Zdecydowanie bliżej jej do powieści obyczajowej z silnym wątkiem społecznym. Wątek kryminalny czai się gdzieś mocno w tle, zdecydowanie wyparty przez historię o nieletnich pijących alkohol i niestety smutnych tego konsekwencji. Poświęcono tutaj znacznie więcej uwagi opisowi różnych relacji społecznych, czy życiu prywatnemu bohaterów, niż mogłoby się to wydawać stosowne czytelnikowi, który spodziewa się mocnego kryminału. Interesująca historia, solidnie zaplanowana, nie została moim zdaniem wykorzystana w pełni. Przez całą lekturę brakło zdecydowanie dreszczyku emocji, napięcia, niepokoju. Bardzo szybko straciłam zainteresowanie wątkiem kryminalnym, który jest po prostu nudny i użyty jedynie jako tło dla tej dość średniej powieści obyczajowej.
Już do ostatnich stron niewiele ulega zmianie – akcja nie nabiera tempa i nie ma co się tutaj spodziewać jej zwrotów. Książce tej zabrakło moim zdaniem interesującej fabuły oraz spektakularnego zakończenia. Całość choć napisana zdecydowanie poprawnie jest mocno przeciętna, mimo iż bohaterowie wzbudzają sympatię i na duży plus zasługuje to, że nie są sztampowymi postaciami, na jakie niejednokrotnie natykam się w powieściach kryminalnych. Ze względu na mocne strony tej powieści jestem ciekawa pozostałych tomów z serii. Być może inne części „Morderstw w Sandhamn” zapewniłyby mi bardziej rozrywkowe wieczory?
„Gorączka chwili” nie jest pozycją, którą poleciłabym fanom dobrych kryminałów oraz czytelnikom poszukującym dreszczyku emocji. Choć warsztat jest dobry, a szkielet powieści doskonale przemyślany, to dla mnie jest to książka po prostu przeciętna, a jej lektura – dość nudna.
Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)
Viveca Sten, "Gorączka chwili", Czarna Owca 2016
Komentarze