Bardzo spodobał mi się utwór Pani Marty Orzeszyny pod tytułem „Gra o miłość”. Powieść wciąga do tego stopnia, że nie potrafiłam oderwać się od niego mimo zbyt późnej godziny. Przeczytałam więc „Grę o miłość” jednym tchem – nie męcząc się przy tym ani trochę. Wręcz przeciwnie – książkę czyta się zaskakująco lekko i przyjemnie mimo ilości stron, jaką serwuje nam autorka.
W książce nie brakuje dreszczyku emocji i licznych elementów zaskoczenia. To nie jest kolejna stereotypowa opowieść, w której losy bohaterów możemy przewidzieć już na samym początku powieści. To nieszablonowa fabuła okraszona przepięknymi opisami świata przedstawionego – Paryża - w którym zakochałam się kilka lat temu będąc na wakacjach. Utwór przywołał wspomnienia, przeniósł mnie do malowniczych uliczek czy kafejki, którą odwiedziła niegdyś główna bohaterka książki – Martyna wraz ze swoimi szkolnymi koleżankami.
Jestem zachwycona opowieścią głównych bohaterów książki – Polki i Francuza, których los złączył być może na zawsze? W powieści dostrzec można sposób, w jaki zmienia się stosunek emocjonalny Martyny do piłkarza Leo; sposób, w jaki dojrzewa uczucie między bohaterami, których życie nie należy do nieskomplikowanych.
W powieści „Gra o miłość” przenosimy się z czasie – pokazanie Martyny obecnie i Martyny kilkanaście lat temu to doskonały sposób, aby zrozumieć jej podejście do świata i jej sposób postępowania w teraźniejszości. Serdecznie polecam tę książkę! Oby więcej takich utworów, w których człowiek nie jest w stanie przewidzieć wydarzeń do samego końca.
Emilia Sękowska
(emilia.sekowska@dlalejdis.pl)
Marta Orzeszyna, „Gra o miłość”, wydawnictwo Harde, Warszawa 2019
Komentarze