W trudnych chwilach przychodzi czas na weryfikację, kto jest prawdziwym przyjacielem, a kto się tylko za niego podaje. Ziuta, aspołeczna korepetytorka angielskiego, nie ufała ani sąsiadom, ani swoim uczniom. Zaufaniem darzy wyłącznie swoją dawną lokatorkę Mariolkę. To za jej namową przyjmuje propozycję nieznajomego, który oferuje pieniądze w zamian za, według niego, prawdziwe zeznania. Jak bardzo opłaci się ostrożnej dotychczas Ziucie bezgraniczne zaufanie w wersję wypadku opowiedzianą przez nieznajomego? Może korzystniej byłoby zaufać policjantowi, który pewnego dnia zapuka do jej drzwi?
Krzysztof Kąkolewski po raz kolejny udowodnia, że jest nieocenionym mistrzem trzymania w napięciu. Bawiąc się zaufaniem Ziuty, jednocześnie bawi się zaufaniem czytelnika. Kto jest kim, komu zaufać, gdzie leży prawda? Tę grę w zaufanie prowadzi niemal do ostatniej strony. Domysł goni domysł, ale pewności wciąż brak. Świetnie skonstruowanej fabule kryminału autor, dodał nieco lekkości, wplatając błyskotliwe, z pozoru paradoksalne w danym momencie kwestie i sceny. Jednak należy pamiętać, że w tej historii nic nie dzieje się bez przyczyny.
Jeśli jesteście ciekawi, czy Ziuta dobrze ulokowała zaufanie i, czy opłaciło jej się być podstawionym świadkiem, koniecznie sięgnijcie po „Widzę śmierć”. To naprawdę rewelacyjna książka! Żal tylko, że szybko się kończy, bo poczytałoby się dłużej tak dobrą literaturę!
Iwona Bujak
(iwona.bujak@dlalejdis.pl)
Krzysztof Kąkolewski, „Widzę śmierć”, Zysk i S-ka
Komentarze