„Grzechu warta” – recenzja

Recenzja książki „Grzechu warta”.
Co stanie się, gdy młoda dziewczyna wyrwie się nadopiekuńczej babci i trafi do specyficznej agencji, której działalność trudno nazwać moralną?

Agata, studentka architektury, po męczącej sesji letniej wraca na wakacje do domu. Szybko okazuje się jednak, że w rodzinnym gnieździe nie ma warunków, by odpocząć, więc dziewczyna podejmuje decyzję o czasowej wyprowadzce do Sosenek – domu dziadków. Ma nadzieję, że tam odnajdzie spokój, odrobinę prywatności i czas na randki z Melchiorem oraz czytanie ulubionych romansideł. Niestety – babcia Halinka, niezwykle nadopiekuńcza i wścibska starsza pani, którą czytelnicy mogą pamiętać z książki „Nieszczęścia chodzą stadami”, ma zupełnie inne plany co do wakacji swojej wnuczki. Ogłoszenie przypadkowo znalezione w internecie i chęć wyrwania się spod skrzydeł babci okażą się wybuchową mieszanką dla łaknącej spokoju Agaty…

„Grzechu warta” Agaty Przybyłek to lekka i zabawna opowieść o konsekwencjach jednej decyzji – z podejrzaną agencją, zdradą, polityką i romansem w tle. Nie jest to może zupełne novum w dziedzinie obyczajówek i literatury kobiecej, niemniej jednak – warto ją przeczytać. Głównie dla świetnie wykreowanych bohaterów – i to paradoksalnie nie tych pierwszoplanowych (chociaż Agata jest całkiem interesującą – chociaż nieco zbyt idealną – postacią), a dla tych na drugim planie. Pełna werwy babcia Halinka sprawiała, że w czasie lektury na przemian parskałam śmiechem i ciskałam gromy, dziadek Henryk – znajdujący się oczywiście zupełnie pod pantoflem żony – wywoływał współczucie, nawet Melchior, chłopak Agaty, początkowo budzący u mnie sympatię, pod koniec czytania stał się ofiarą niewybrednych inwektyw. Myślę, że to właśnie zestawienie tak wyrazistych i różnych od siebie postaci z wyjątkowo nierealną akcją sprawia, że „Grzechu warta” czyta się sama – niby czytelnik ma poczucie, że to wszystko nie mogłoby się stać, że logicznie myślący człowiek nie zrobiłby tego i owego, że zakończenie jest zbyt cukierkowe i nieprawdopodobne, ale… wcale to owego czytelnika nie obchodzi.

Lekkie pióro Agaty Przybyłek i jej zdolność posługiwania się nim sprawia, że „Grzechu warta” jest idealną książką na ponurą jesień.

Ewa Mędrzecka
(ewa.medrzecka@dlalejdis.pl)

„Grzechu warta”, Agata Przybyłek. Czwarta Strona, 2016.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat