„Grzeszne święta” - recenzja

Recenzja książki „Grzeszne święta”.
Ma być wyjątkowo, gorąco i klimatycznie… Jednak czy czytając „Grzeszne święta” faktycznie miałam ochotę zedrzeć z siebie świąteczny sweterek?

Miałam dużą chrapkę na „Grzeszne święta” i gdy tylko pojawiła się możliwość, aby ją zrecenzować, to aż mi się zaświeciły oczka. Kilka miesięcy temu, te same wydawnictwo, wypuściło zbiór opowiadań „Gorące lato”, które naprawdę miło się czytało. Większość autorek powraca w świątecznym wariancie, więc spodziewałam się równie dobrej lektury. Bądźmy ze sobą szczere, każda pani domu i „matka Polka” potrzebuje chwili wytchnienia między sprzątaniem, lepieniem pierogów i ogarnianiem tego grudniowego majdanu. Niezwykle miło jest móc sobie urozmaicić ten magiczny czas w roku niegrzecznymi opowiadaniami. Czy jednak „Gorące święta” sprostały temu wyzwaniu?

Zbiór opowiadać rozpoczyna się od „Ki” autorstwa Agaty Suchockiej, które zrobiło na mnie wrażenie ciekawym zabiegiem stylistycznym, dzięki któremu autorka na pewno zaskoczy każdego czytającego. Jednak choć było ono ciekawe, to zdecydowanie było za mało gorąco! Pomyślałam jednak, że to tylko rozgrzewka i zaraz zostanę wprowadzona w bardziej ciekawe klimaty. Liczyłam, że kolejne opowiadania będą jednak bardziej erotyczne. No cóż, trochę się jednak zawiodłam. Znaczna większość historii nie dość, że jest trywialna i nudna, to jeszcze zdecydowanie wygładzona, grzeczna i po prostu mało grzeszna.

Już prawie spisałam książkę na straty, bo szkoda było mi nią czasu. Mając tylko krótką chwilę na lekturę chciałam wykorzystać ją na przeczytanie czegoś naprawdę elektryzującego. Niespokojnie zaczęłam skakać od opowiadania do opowiadania, szukając lepszych fragmentów i tym sposobem odkryłam kilka tekstów zdecydowanie wartych uwagi.

Niestety autorki dwóch opowiadań, które najbardziej mi się spodobały w „Gorącym lecie” nie znalazły się wśród współautorek „Grzesznych świąt”. Za to znów pojawiło się opowiadanie mojej ulubionej Pauliny Świst – całkiem fajne i co tu dużo mówić – w jej stylu! Ucieszyło mnie też nazwisko K.N. Haner, której prozę również darzę sympatią - „Kurier zawsze puka dwa razy” jest zdecydowanie jednym z fajniejszych opowiadań w zbiorze. Spodobały mi się też „Idealne święta” Agnieszki Siepielskiej. Niestety, prócz tych trzech opowiadań i wcześniej wspomnianego „Ki”, całość bardzo mi nie podeszła i z trudem przeczytałam resztę do końca, mimo że liczyły sobie zaledwie kilkadziesiąt stron każde.

Można powiedzieć, że skoro uznałam prawie połowę opowiadań za niezłe, to cała książka jest całkiem okej, jednak tak nie jest. Nie tego oczekiwałam od „Grzesznych świąt”. Zamiast gorących opowiadań otrzymałam łzawe romansidła, które były w dużej mierze nudne i wtórne. Szczęśliwe zakończenia, propozycje małżeństwa oraz żyli długo i szczęśliwie zamiast ostrych scen, namiętności i trzymających w napięciu, gorących historii. Jeśli macie ochotę na romansidło to polecam, pod tym względem jest przyzwoicie. Jednak jeśli chciałyście się rozerwać przy lekturze dla dużych dziewczynek, to możecie się rozczarować.

Joanna Adamski
(joanna.adamski@dlalejdis.pl)

Anna Bellon, J.B. Grajda , K.N. Haner, Kinga Litkowiec, Agnieszka Siepielska, Agata Suchocka, Anna Szafrańska, Marta W. Staniszewska, Anna Wolf, Paulina Świst, „Grzeszne święta”, Wydawnictwo Akurat, Warszawa, 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat