„Gwiazda szeryfa” – recenzja

Recenzja książki „Gwiazda szeryfa”.
Gdy opadnie wojenny kurz, małą miejscowością pośrodku mazurskich lasów wstrząśnie tragedia. Kto okiełzna bestie żyjące w mazurskich lasach? Czy młody porucznik wyzwoli małe miasteczko przed złoczyńcą?

Przerażająca nocna cisza pośrodku lasu. Tylko ptaki w oddali podrywające się do lotu świadczą o życiu, jakie ukradkiem toczy się w gęstwinie. I nagle mężczyzna wypuszcza z rąk łańcuch, na którym prowadził krowę. Upada na ziemię powalony mocnym ciosem. Następnego dnia żona zgłasza zaginięcie krowy i męża. Nie wie jeszcze, że już nigdy nie zobaczy swojego Mieczysława.

Powojenny Olsztynek na Mazurach targany jest chaosem. To czas zakrapiany alkoholem, nielegalnymi interesami, szemranymi znajomościami i dążeniem do poprawy swojego bytu. Panoszące się bandy, Werwolf i Sowieci to codzienność spokojnej, niegdyś małej, ale urokliwej miejscowości na Mazurach. Już nic nie będzie takie jak przedtem. Bestialsko okaleczone zwłoki mężczyzny zostały porzucone w lesie nieopodal miasteczka. Czy to dzieło głodnych wilków? Na pierwszy rzut oka mogłoby się tak wydawać, jednak po jakimś czasie zbrodnia zostaje powtórzona. Wtedy już nikt nie ma wątpliwości, że wśród miejscowych żyje morderca. Jak go wytropić? Czym się kieruje? Dlaczego dopuszcza się tak bestialskich czynów? Na te pytania odpowiedzi szuka Stefan Malewski. Poznajemy go, gdy przybywa do Olsztynka i próbuje złapać mordercę. Służy w Milicji Obywatelskiej. Ma głowę pełną pomysłów i nie zamyka się przed światem, chociaż może się wydawać, iż wszystko sprzysięgło się przeciwko niemu. Świat ciągle rzuca kody pod nogi, a on mimo przeciwności losu usilnie próbuje poznać prawdę. Czy jego determinacja przyniesie pożądane efekty?

Kim jest złoczyńca? Czy to szaleniec, czy próba wyrównania rachunków? Wydawać by się mogło, że tylko Malewskiemu zależy na ujawnieniu prawdy. Co spotka go w mazurskim lesie? Przez całą książkę przewija się tajemnica i niepewność.

Aleksandra Borowiec trzyma czytelnika w napięciu do ostatniej strony. Czuć na skórze chłód i mrok parującego świtem lasu. Autorka pozwoli nam rozkochać się w urokliwych Mazurach.  Nic tak nie wciąga, jak poczucie skrywanego w lesie sekretu, który poznajemy stopniowo pod koniec książki. W mroku gęstwiny kryją się tajemne moce, które władają Olsztynkiem. Czym lub kim są? Na to pytanie warto szukać odpowiedzi w książce Aleksandry Borowiec. Co prawda niektóre opisy są za długie, a wątki nadmiernie rozbudowane, jednak „Gwiazda szeryfa” to bardzo udany debiut, po który naprawdę warto sięgnąć. Choć książka liczy ponad sześćset stron, to czyta się ją jednym tchem.

Patrycja Zajkowska
(patrycja.zajkowska@dlalejdis.pl)

Aleksandra Borowiec, „Gwiazda szeryfa”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat