Mający na swoim koncie sporo naprawdę przystępnych książek o wszechświecie Neil deGrasse Tyson nie osiadł na laurach, a wydał kolejną. Bardzo mnie to ucieszyło, bo śledzę to, co pisze. Uważam, że jak mało kto potrafi przystępnym językiem przybliżać trudne, kosmiczne tematy, więc po „Gwiezdnego posłańca” sięgnęłam nawet nie zagłębiając się w opis. A ten obiecywał wiele, bo spojrzenie na naszą cywilizację z kosmicznego dystansu. Opis z tyłu książki głosi, że Neil deGrasse Tyson rzuca nowe światło na najważniejsze linie podziału współczesnego społeczeństwa. Pisze o wojnie, polityce, religii, prawdzie, pięknie, płci i rasie w sposób, który zachęca nas do głębszego poczucia jedności. Autor w swojej książce dzieli się z nami mnóstwem ożywczych spostrzeżeń: od uwag na temat rozwiązywania konfliktów po uświadomienie nam, jak cenne i wyjątkowe jest istnienie każdej osoby. Ujawnia dziesięć pięknych i inspirujących prawd o społeczeństwie i zabiera nas w fascynującą podróż, dzięki której zaczniemy zupełnie inaczej postrzegać otaczający nas wszechświat i nasze miejsce w jego bezmiarze.
Książka ma formę zbioru felietono-esejów. Podział jest bardzo klarowny i ułatwiający czytanie. Ogólnie całość czyta się szybko ze względu na prosty, „ludzki” język. Ten jednak nie dziwi, bo i tematyka „Gwiezdnego posłańca” jest bardziej „ludzka” niż „kosmiczna”. Niewiele w niej o kosmosie jako takim. To w przypadku Tysona dość nietypowe.
Tym razem autor przeanalizował kwestie społeczne, w tym religię, politykę czy nawet zagadnienie piękna, z trochę kosmicznej perspektywy. Wyszło to bardziej filozoficznie niż czysto naukowo, co warto mieć w głowie, sięgając po ten tytuł. Czytając nie da się nie wejść w refleksyjny nastrój odnośnie przyjętych norm, zasad. Autor, choć wytknął naszej cywilizacji sporo błędów i wad, zwłaszcza w kontekście przekonania o niezmienności pewnych prawd, nie przybrał tonu potępiającego. Wręcz przeciwnie – zrobił to łagodnie, zachęcając tym samym po prostu do myślenia. Połączył trudne, naukowe i filozoficzne wątki w charakterystyczny dla siebie, lekki sposób. Jak zwykle nie brakowało anegdot i humoru. Wszelkie badania czy „różne liczby” omówione zostały bardzo przystępnie, ale akurat w tej książce nie było ich za wiele.
Choć deGrasse Tyson wielu kwestii wskazywał i plusy, i minusy, w niektórych przybierał bardzo subiektywny ton. Swoje przekonania argumentował mocno i mimo wszystko nie miałam wrażenia, że się wywyższa, jednak mentorski ton tu i ówdzie się wkradł (np. w kwestii rasizmu). Nie jest to w zasadzie mankament, gdy patrzeć na książkę jako na zbiór przemyśleć, ale warto mieć to na uwadze.
„Gwiezdny posłaniec” to tytuł przedstawiający dylematy ludzkości i przemyślenia Neila deGrasse Tysona odnośnie cywilizacji, z wątkiem kosmicznym w tle. Pełno tam rozterek i zaczątków rozmyślań. Autor wskazuje pewne drogi, jakimi można podążać, nad czym warto się zastanowić. Zasugerował parę ciekawych spraw, lecz nie starał się niczego narzucić, więc jest to dobry tytuł dla osób refleksyjnych, lubiących samodzielne myślenie i otwartych na „nowe”. Jest to nietypowa dla Tysona książka ze względu na to, jak w sumie niewiele jest w niej o kosmosie samym w sobie.
Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)
Neil deGrasse Tyson, „Gwiezdny posłaniec. Nasza cywilizacja z perspektywy kosmicznej”, Wydawnictwo Insignis, 2024.
Komentarze