Książki New Adult wyrastają na rynku wydawniczym jak grzyby po deszczu. Ta mnogość powoduje, że trudno odnaleźć w tym gatunku oryginalne wątki, bohaterów, którzy potrafią przykuć moją uwagę na dłużej. Wiek nastoletni wiąże się nieodłącznie z pierwszymi porywami serca, więc to właśnie miłość jest motywem przewodnim literatury New Adult. Nie inaczej jest w przypadku „Heart of the Devil”. Otrzymujemy więc Jane, dziewczynę z dobrego domu, której zawsze towarzyszą przyjaciel gej i lekko trzpiotowata, wierna przyjaciółka. Na drugim biegunie jest mroczny, diabelsko przystojny miejscowy rozrabiaka Daemon Hughes. Pomiędzy tym dwojgiem istnieje trudna relacja, która powoli zaczyna przeradzać się w uczucie i pożądanie.
Czytając tę książkę, miałam nieodparte wrażenie, że Wiktoria Wolf chciała w jednej, niewielkiej objętościowo historii, zmieścić zbyt wiele wątków. Nie zabrakło tu zatem nielegalnych wyścigów samochodowych oraz lokalnego gangstera, dla którego przemoc, szantaż to codzienność. Do tego autorka „dorzuciła” jeszcze stalkera. Mogłabym to przełknąć gdyby wszystkie wątki zostały zgrabnie połączone, ale niestety ta trudna sztuka nie udała się Wiktorii Wolf. Zdaję sobie sprawę, że początkujący w sztuce pisania mają mnóstwo pomysłów, są podekscytowani, pełni wigoru i chęci, ale czasami trzeba schłodzić głowę i otworzyć się na krytykę, zwłaszcza tę konstruktywną. Autorce „Heart of the Devil” życzę zatem determinacji, ale i proszę o wykonanie pracy – tej językowej, fabularnej i redaktorskiej. Książka jest romansem, więc z założenia jest bogata w sceny erotyczne, które znowu stanowią pułapkę dla każdego autora. No bo jak w interesujący sposób po raz piąty opisać magnetyzm pomiędzy bohaterami? Tutaj również Wiktoria Wolf nie ustrzegła się błędów. Brakowało mi synonimów, dynamiki i napięcia pomiędzy głównymi postaciami.
„Heart of the Devil” to książka, która z pewnością znajdzie swoich entuzjastów, zwłaszcza tych w wieku nastoletnim. Niestety ciężko było mi uwierzyć w tę historię. Rodzice stanowią tu całkowicie niepotrzebne tło, gdyż z reguły nie ma ich w domu, a relacje budowane przez bohaterów często są na granicy toksyczności. Autorce życzę powodzenia i proszę o dozę pokory, bo „nie od razu Rzym zbudowano”. Zakończenie „Heart of the Devil” pokazuje, że jest chęć na kontynuację, a ja liczę na jakościowy skok. Trzymam kciuki i życzę powodzenia!
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Wiktoria Wolf, „Heart of the Devil”, Gdynia Wydawnictwo Novae Res 2023
Komentarze